24 listopada w Helsinkach Rosja i Unia Europejska mają rozpocząć negocjacje w sprawie nowej umowy partnerskiej. Rozmowy mogą jednak zakończyć się jeszcze przed rozpoczęciem, bo na drodze stanął polsko-rosyjski konflikt o mięso.
Rosjanie od roku nie wpuszczają do siebie polskiego mięsa, bo twierdzą, że fałszujemy dokumenty przewozowe. I choć rosyjskie kontrole niczego nie wykazały, polscy rolnicy tracą miliony, bo nie mogą sprzedać do Rosji swoich wyrobów. Dlatego polski rząd zgłosił weto wobec rozpoczęcia rozmów z Moskwą. Unia, choć początkowo była zaskoczona stanowczą postawą Polaków, teraz bierze naszą stronę. To oznacza kryzys w kontaktach z Rosją.
W tekście, który opublikował DZIENNIK, prezydent Putin nie odnosi się wprost do tego problemu. Ale nie pomija go milczeniem: "Układając współpracę z Unią Europejską, staramy się myśleć perspektywicznie, a nie tylko żyć dniem dzisiejszym. Jestem przekonany, że nie powinniśmy ograniczać dialogu do ważnych, ale w gruncie rzeczy technicznych, branżowych problemów, jak kwoty, taryfy, antydumping, standardy techniczne. Nie neguję wagi ich omawiania i wspólnego rozwiązywania. Sądzę jednak, że powinniśmy przede wszystkim zastanowić się nad tym, jakimi chcielibyśmy widzieć się nawzajem za kilkadziesiąt lat i co możemy zrobić dla swoich obywateli" - pisze.
Prezydent Rosji jasno prezentuje też swoje żądania wobec Europy: "Przede wszystkim jest to formowanie wspólnej przestrzeni gospodarczej, a także zapewnienie swobody przemieszczania się obywateli. Takim wychodzeniem sobie naprzeciw zainteresowane są środowiska biznesu, kultury, nauki. Aby to osiągnąć, trzeba będzie przejść trudną i długą drogę, ale wytyczone cele są całkowicie realne. Wielu naszych partnerów w Unii Europejskiej podziela tę opinię" - tłumaczy Władimir Putin w tekście opublikowanym przez DZIENNIK.