Dziennik Gazeta Prawana logo

Rokita pisze do Tuska

12 października 2007, 14:31
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Drogi Donaldzie,Skoro minęły wybory, mogę wreszcie bez obawy wzbudzania nagłych poruszeń w elektoracie zwrócić się do Ciebie z prośbą. Zanim ją wyłuszczę, pozwól, że Ci przypomnę wydarzenia ostatnich tygodni, aby moja prośba do Ciebie była bardziej zrozumiała.
Jak doskonale pamiętasz byłeś wszak na posiedzeniu Zarządu PO współautorem tej decyzji o ile nie doszłoby do formalnego porozumienia z lewicą w sprawie poparcia Hanny Gronkiewicz-Waltz, poszczególne regiony miały podejmować decyzje samodzielnie co do popierania nie - platfomerskich kandydatów w drugiej turze. Porozumienia nie zawarto (i nie ogłoszono go w żaden dostępny dla mnie sposób), tym samym większość parlamentarzystów z Krakowa poparła kandydata PiS na urząd prezydenta naszego miasta. Uczyniliśmy to w przekonaniu, że opowiadamy się za kandydatem, który mógł być w przeszłości wspólny dla Platformy i PiS, kandydatem o dobrej politycznej biografii. To nasze poparcie spotkało się z dwojakimi reakcjami. Najpierw z konfuzją wyrażaną przez Ciebie publicznie, jakbyśmy coś zrobili wbrew stanowisku partii, co jak dobrze wiesz, nie odpowiada rzeczywistości. Potem, zachęceni głosami ze strony liderów, odezwali się młodzi działacze PO z Krakowa, a to podejmując krytyczne wobec naszego znanego stanowiska uchwały, a to nawołując do ścięcia mojej głowy na szafocie partyjnego gniewu. Całości dopięły spekulacje, nie bez udziału ludzi z PO, że poparcie dla Terleckiego w Krakowie szkodzi szansom Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. Cieszę się, że wynik warszawskich wyborów dowodzi absurdalności takich zarzutów, co bynajmniej nie łagodzi mojego bólu zachowaniem ludzi będących w tej samej partii co ja. I tu dochodzę do istoty problemu.

Drogi Donaldzie, przecież wiesz, że opowiedzenie się za kandydatem PiS w Krakowie nie miało żadnego znaczenia w wymiarze realnej polityki przewaga kandydata lewicy była na tyle duża, że wykluczała szanse na wygraną Terleckiego. O co więc chodziło? Chodziło o zasady. O zasadę, w myśl której człowiek uczciwy i rzetelny jest lepszy od nieposiadającego takich cech. Zasadę, że ktoś, kto miał odwagę przeciwstawiać się niewoli własnego kraju, jest godniejszy naszego głosu niż ktoś, kto ze złem flirtował z konformizmu lub dla własnej wygody. Zasadę, którą najlepiej wyraził Władysław Bartoszewski: jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. Parlamentarzyści krakowscy właśnie w myśl takich zasad podjęli tę decyzję, która stała się powodem wyrażanego przez Ciebie niezadowolenia. Nie dziwię się modym działaczom PO z Krakowa zachowali się jak klasyczni hunwejbini z partyjnych młodzieżówek poszli za wskazanym kierunkiem ataku. Dziwię się Tobie. Bo logika opisywanych wydarzeń jest w najwyższy sposób niepokojąca. Jeśli z wielkiego projektu zmian Polski, po przegranych przez nas w ubiegłym roku wyborach (w tym przez nas dwóch szczególnie boleśnie) ma pozostać zasada wykluczająca popieranie w życiu publicznym dobrych ludzi tylko dlatego, że są z przeciwnego obozu, to przegraliśmy raz jeszcze. To znaczy, że zostaliśmy jako partia zainfekowani tą samą chorobą, na którą cierpi PiS. To choroba objawiająca się ślepotą na dobro wspólne, o ile nie jest ono reprezentowane wyłącznie przez dyspozycyjnych kadrowych funkcjonariuszy partii. To choroba każąca wziąć za zakładników partyjnej logiki wszystkich Polaków i podzielić ich na dwie kategorie: naszych i wrogów bez żadnej apelacji, miejsca na odrębne zdanie czy neutralność. To choroba skazująca Polskę w finale na słabość, a nie na siłę, a polską politykę na nikczemność i małość. W tym, co się dzieje wokół mojej osoby i osób podobnie jak ja myślących w Platformie, po poparciu Terleckiego wyczuwam symptom tego schorzenia. A przecież możemy i powinniśmy prowadzić spór z PiS bez konieczności upodabniania się do metod działania naszych przeciwników. Tym bardziej że i oni zdobywają się na gesty niemieszczące się w logice wojny totalnej, jak np. poparcie w drugiej turze kandydata PO w Szczecinie i Lublinie. Wierzę, że PO jest zdolna do zdobycia zaufania Polaków i sprawowania skutecznych rządów i można to osiągnąć bez uciekania się do poparcia postkomunistów. Mam nadzieję, że nie jest Twoją intencją uczynienie PO zakładnikiem środowiska, które powinno dopełnić swoich dni na marginesie życia publicznego w Polsce. A tylko tak można tłumaczyć oburzenie poparciem Terleckiego. Aby pozbyć się raz na zawsze wątpliwości w tej dziedzinie, proszę Cię o dwie rzeczy:
Po pierwsze o wyraźne i publiczne odcięcie się od postkomunistów, aby ukrócić niedobre dla Platformy spekulacje na ten temat. Wydaje mi się to konieczne także ze względu na propagandę PIS wpychającą nas w ramiona SLD i tego wszystkiego, co przecież jest nam obce i przeciw czemu walczyliśmy w ławach opozycji w poprzedniej kadencji Sejmu;
Po drugie o mądre pociągnięcie do odpowiedzialności tych, którzy gest wynikający z zasad uznali za złamanie partyjnej linii, za wyłom w zwartych szeregach karnego wojska. Z takimi ludźmi i z takimi postawami nie zbudujemy przełomu w Polsce, ani własnej wiarygodności w oczach wyborców jako alternatywy dla PiS

Myślę, że wybory samorządowe stały się okazją do potrzebnej i pasjonującej debaty o przyszłej roli Platformy w Polsce. To może być przecież wielka rola! Od pewnego czasu tę debatę toczą w pewnym sensie za nas intelektualiści i publicyści. Nadszedł czas, kiedy wsłuchując się także w ich głosy, my musimy zabrać głos w sprawie tego, co chcemy zmienić w Polsce. Także w sprawie tego, co akceptujemy, a co odrzucamy z dorobku obecnego rządu. Myślę, ze mógłby temu służyć nieodległy czasowo Kongres Programowy Platformy Obywatelskiej.
Moja dłoń jest jak zawsze wyciągnięta do lojalnej współpracy bez oczekiwania (co wiesz dobrze!) na stanowiska i zaszczyty.

Z przyjaźnią i szacunkiem,

Jan
PS. List ten po zapoznaniu się przez Ciebie pozwolę sobie przekazać do wiadomości posłom i senatorom naszej partii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj