Kiedyś Andrzej Lepper jadał jak każdy rolnik. Ale te czasy minęły. "Fakt" sprawdził, czym teraz pieści swe podniebienie szef Samoobrony. To indyk w maladze, polędwiczki z kurkami, a do tego sałatka hawajska. Takie było menu na jego imieninowym przyjęciu.
Andrzej Lepper świętował w hotelu Gromada. Na imprezę stawili się wszyscy najważniejsi posłowie Samoobrony. Prześcigali się, kto da Lepperowi najlepszy prezent.
"Wręczyłem premierowi wielką rękawicę bokserską z autografem mistrza świata w boksie Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka - chwali się poseł Janusz Wójcik.
Od działaczy dolnośląskiej Samoobrony wicepremier dostał dużą butelkę whisky, a klub parlamentarny zrzucił się na sprzęt myśliwski. Stoły uginały się pod ciężarem wykwintnego jadła: faszerowanego mintaja, tymbalików z drobiu, pstrąga w galarecie czy wykwintnych sałatek.
Co chwilę grzmiało gromkie "Sto lat!" i w ruch szły kieliszki wypełnione szampanem. Potem zebrani podnosili już mniejsze kieliszki, ale wypełnione mocniejszym trunkiem. Huczna zabawa kosztowała 16 566 zł. Pieniądze na zapłacenie rachunku nie poszły jednak z premierowskiej pensji, ale z partyjnej kasy.
Od działaczy dolnośląskiej Samoobrony wicepremier dostał dużą butelkę whisky, a klub parlamentarny zrzucił się na sprzęt myśliwski. Stoły uginały się pod ciężarem wykwintnego jadła: faszerowanego mintaja, tymbalików z drobiu, pstrąga w galarecie czy wykwintnych sałatek.
Co chwilę grzmiało gromkie "Sto lat!" i w ruch szły kieliszki wypełnione szampanem. Potem zebrani podnosili już mniejsze kieliszki, ale wypełnione mocniejszym trunkiem. Huczna zabawa kosztowała 16 566 zł. Pieniądze na zapłacenie rachunku nie poszły jednak z premierowskiej pensji, ale z partyjnej kasy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|