Państwo miało być sprawne, a urzędy przyjazne dla obywateli. Tymczasem rząd na jednym z najbliższych posiedzeń ma przyjąć rozporządzenie regulujące pracę urzędów. Mają być czynne od poniedziałku do piątku i co najwyżej do godz. 16.15.
Mogło być tak: nie możesz załatwić swojej sprawy w ciągu dnia - idziesz do urzędu wieczorem i bez kolejki załatwiasz wszystko od ręki. Nie masz czasu w tygodniu -
urzędnik przyjmie cię nawet w sobotę. Ale na razie możemy o tym zapomnieć - pisze "Fakt".
Rząd chce, by instytucje państwowe pracowały od godz. 8.15 do godz.16.15. I ani minuty dłużej! Tylko raz w tygodniu urzędnicy mają dyżurować do godz. 18. Taki zapis znalazł się w projekcie najnowszego rozporządzenia, które lada moment zostanie przyjęte przez Radę Ministrów.
A więc tak jak teraz, trzeba będzie brać wolny dzień, by tylko załatwić formalności. Albo urywać się z pracy na kilka godzin, by stawić się w ZUS, sądzie czy urzędzie skarbowym. Bo urzędnicy - jak teraz - będą pracować w tych godzinach, co większość Polaków.
"To nie jest normalne" - mówi "Faktowi" Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. "Owszem, urzędy mogą pracować w takich godzinach. Ale pod warunkiem, że Polacy nie będą musieli załatwiać tam żadnych spraw. Nie może być tak, że musimy masowo zwalniać się z pracy, brać urlopy dlatego, że mamy do załatwienia coś w urzędzie. I z tego powodu większość instytucji powinna być czynna co najmniej do godz. 17.30 -18. A może nawet i dłużej. Polacy coraz dłużej pracują, dlatego trzeba im umożliwić, by wieczorem mogli spokojnie załatwić formalności" - dodaje.
Rząd chce, by instytucje państwowe pracowały od godz. 8.15 do godz.16.15. I ani minuty dłużej! Tylko raz w tygodniu urzędnicy mają dyżurować do godz. 18. Taki zapis znalazł się w projekcie najnowszego rozporządzenia, które lada moment zostanie przyjęte przez Radę Ministrów.
A więc tak jak teraz, trzeba będzie brać wolny dzień, by tylko załatwić formalności. Albo urywać się z pracy na kilka godzin, by stawić się w ZUS, sądzie czy urzędzie skarbowym. Bo urzędnicy - jak teraz - będą pracować w tych godzinach, co większość Polaków.
"To nie jest normalne" - mówi "Faktowi" Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. "Owszem, urzędy mogą pracować w takich godzinach. Ale pod warunkiem, że Polacy nie będą musieli załatwiać tam żadnych spraw. Nie może być tak, że musimy masowo zwalniać się z pracy, brać urlopy dlatego, że mamy do załatwienia coś w urzędzie. I z tego powodu większość instytucji powinna być czynna co najmniej do godz. 17.30 -18. A może nawet i dłużej. Polacy coraz dłużej pracują, dlatego trzeba im umożliwić, by wieczorem mogli spokojnie załatwić formalności" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|