Schemat wygląda tak: gdy na światło dzienne wychodzą jakieś niekorzystne dla Samoobrony sprawy, Lepper zwołuje konferencję prasową, macha "jakimiś" papierami i zapowiada procesy. Pierwsze Andrzej Lepper obiecał swoim byłym współpracownikom, którzy głośno krytykowali kulisy działań Samoobrony.
"Pamiętam, że sądem odgrażał się m.in. Zbigniewowi Witaszkowi, Marianowi Curyle, Piotrowi Misztalowi" - mówi Henryk Ostrowski, były poseł Samoobrony. "Jeszcze w kampanii wyborczej nazwałem Leppera oszustem i kłamcą, potem wielokrotnie to powtarzałem, Lepper zawsze obiecywał mi proces, ale do dzisiaj nie mogę się go doczekać" - mówi DZIENNIKOWI Ostrowski.
Były poseł Samoobrony mówi, że czeka na spotkanie w sądzie "z utęsknieniem". Tym bardziej że zapowiedzi pozwów było kilka, w tym za słowa o zastawianiu weksli pod kredyt bankowy na kampanię wyborczą. Ostrowski chce, by Lepper wreszcie wytoczył proces, bo wówczas sąd mógłby wyjaśnić wiele spraw dotyczących Samoobrony.
"Kiedy w kampanii wyborczej mówiłem, że Lepper każe płacić za miejsca na listach wyborczych, wytoczył mi proces w trybie wyborczym. Sąd oddalił to powództwo, miałem zapowiedziany proces cywilny i cisza" - przypomina sobie Ostrowski.
Innym "zdrajcą" Samoobrony, też straszonym sądem, jest Sławomir Izdebski. On za to, że oskarżał ministra rolnictwa, że spotyka się tylko z bogatymi rolnikami. Szczególnie wiele gróźb pozwów Lepper sypnął w czasie seksafery. Najwięcej dostało się głównej oskarżycielce Anecie Krawczyk.
"Nie pamiętam, ile obiecał mi procesów. Tak na gorąco przypominam sobie trzy, ale wydaje mi się, że było więcej" - mówi Krawczyk. "Nie mam do tego głowy, mam ważniejsze sprawy" - ucina Krawczyk.
Oskarżona miała być też "Gazeta Wyborcza", bo ujawniła aferę. W pewnym momencie Lepper groził też wszystkim innym mediom, które odważyły się szargać dobre imię partii. W tym celu powołał nawet zespół prawników w Samoobronie, o dumnej nazwie Departament Prawny. Jak na razie cicho jest o jego poczynaniach.