Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski powiedział we wtorek, że zgodził się na ochronę BOR, ponieważ ma zaufanie do państwa polskiego i nie chce narażać na ewentualne niebezpieczeństwo ludzi, z którymi się spotyka. Napieralski podkreślił na konferencji prasowej w Puławach, że nie zna szczegółów śledztwa dotyczącego zabójstwa w biurze PiS w Łodzi, ma tylko szczątkowe informacje, ale uznał, że powinien zgodzić się na ochronę, choć mógł potraktować propozycję jej przyznania jako "zagranie propagandowe".

Reklama

"Ja mam zaufanie do państwa polskiego. Jeżeli państwo mówi, że jest zagrożenie, to ja ufam, że takie zagrożenie jest" - podkreślił polityk. Dodał, że jego kalendarz jest wypełniony licznymi spotkaniami. "Jestem człowiekiem odpowiedzialnym. Dzisiaj jestem w Puławach i nie wyobrażam sobie, że mógłbym narazić na niebezpieczeństwo osoby, które ze mną rozmawiają" - dodał lider SLD.

Napieralski ponownie zaapelował do polityków o tonowanie nastrojów społecznych, unikanie wzajemnych kłótni i oskarżeń oraz o więcej współdziałania, którego - jak ocenił - brakuje. "Wierzyłem głęboko, że w Łodzi pojawimy się w wszyscy w jednym czasie, nie bacząc na funkcję państwową jaką pełnimy i z jakiej partii pochodzimy. Ale okazało się to płonną nadzieją" - mówił Napieralski.

Jak mówił na liście zabójcy z Łodzi byli przede wszystkim politycy SLD, Ryszard C. obserwował siedzibę tej partii na ul. Rozbrat i jej strony internetowe, jednak - podkreślił Napieralski - Sojusz nie oskarża o stwarzanie zagrożenia ani rządzących, ani opozycji. "My tylko wskazaliśmy przyczynę tego, co się dzieje w Polsce. Wskazaliśmy te dwie partie polityczne, a dokładnie ludzi w tych partiach, którzy zbudowali potęgę tych partii na nienawiści do siebie nawzajem" - zauważył Napieralski.

Szef MSWiA Jerzy Miller w czwartek mówił w Sejmie, że Ryszard C. zamierzał zabijać polityków już wcześniej, próbował kupić karabin. Ryszard C. - w swobodnej wypowiedzi po zatrzymaniu - miał oświadczyć, że od ponad roku planował zabójstwo jednego z czołowych polityków. Miller poinformował, że po zatrzymaniu w Łodzi znaleziono u niego m.in. kartki z groźbami karalnymi, dotyczącymi nie tylko znanych osób, ale także takich, o których media nie informują.

Po zabójstwie ochronę BOR zaproponowano w sumie kilkunastu politykom. Wiadomo, że przyjęli ją m.in. europosłowie PiS Jacek Kurski i Zbigniew Ziobro, b. premier Leszek Miller, szef SLD Grzegorz Napieralski oraz Stefan Niesiołowski.

W miniony wtorek do łódzkiej siedziby PiS wtargnął 62-letni Ryszard C., który zaatakował znajdujące się tam osoby. Zastrzelił Marka Rosiaka, męża b. wiceprezydent Łodzi, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później - jak ustalili śledczy - strzelił do 39-letniego asystenta posła Jagiełły - Pawła Kowalskiego; gdy chybił, zaatakował go paralizatorem i ranił nożem. Świadkowie tragedii twierdzą, iż krzyczał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców".

Napieralski zapewnił, że delegacja SLD będzie w czwartek na pogrzebie zastrzelonego w Łodzi Marka Rosiaka. "Słyszałem, że jest taka propozycja, aby wszystkie kluby parlamentarne miały swoich przedstawicieli, na pewno nasz klub do takiej inicjatywy się dołączy" - oświadczył.