Polska będzie przewodniczyć pracom Rady Unii Europejskiej przez sześć miesięcy; unijne stery przejmiemy 1 lipca 2011 r.

Reklama

"Dzięki prezydencji możemy zyskać wizerunek kraju przywiązanego do idei europejskiej, który jest w stanie skutecznie i sprawnie zarządzać procesami decyzyjnymi w Unii. Polska może awansować do ligi krajów z wyrobioną marką we Wspólnocie" - uważa Dowgielewicz. Według niego, polski rząd będzie mógł pokazać, że mimo małego doświadczenia europejskiego jest w stanie brać odpowiedzialność za to, co dzieje się w Unii.

Minister zwrócił uwagę, że 2011 rok nie będzie łatwy ze względu na kryzys związany z europejską walutą euro w niektórych krajach. Dlatego - jak mówił - Polska będzie musiała wykazać się poważnym podejściem do sprawy i udowodnić, że jest w stanie wyprowadzić Unię na prostą.

Inauguracja prezydencji 1 lipca z udziałem polskiego rządu i przedstawicieli najważniejszych instytucji unijnych odbędzie się w Teatrze Wielkim w Warszawie. Głównym punktem mają być przemówienia zaproszonych gości. W planach jest także obejrzenie opery "Król Roger".

W świętowaniu przejęcia przez Polskę przewodnictwa w UE będą mogli uczestniczyć także mieszkańcy Warszawy.

Z czterech scen plenerowych, rozmieszczonych w różnych miejscach w stolicy, rozbrzmiewać będzie inna muzyka. Na głównej scenie - na Placu Defilad - będzie można usłyszeć najsłynniejsze utwory muzyki klasycznej, jazzowej i filmowej. Na scenie eksperymentalnej w dawnej elektrowni nad Wisłą będzie królowała muzyka elektroniczna, post rockowa, alternatywna.



Muzyka inspirowana polską i europejską kulturą ludową, mniejszości etnicznych i narodowych mieszkających w Polsce zagości na deskach sceny na Nowym Mieście. Z kolei na placu przy Mariensztacie umieszczona ma być scena dla dzieci, gdzie najmłodsi będą mogli brać udział w zabawach tanecznych i muzycznych.

Choć polska prezydencja rozpocznie się dopiero za sześć miesięcy, intensywne przygotowania do niej trwają już od 2009 r., kiedy rząd przyjął kalendarz wykonywania poszczególnych zadań. Od tego czasu udało się m.in. wyszkolić ponad tysiąc urzędników z tzw. korpusu prezydencji, przygotować terminarz spotkań w ramach polskiego przewodnictwa, określić jego wstępne priorytety polityczne.

Od kilku miesięcy jest już gotowe logo prezydencji, jednak do połowy maja pozostanie tajemnicą. Ma być ono widoczne m.in. na stronach www prezydencji, opakowaniach upominków wręczanych zagranicznym delegacjom. Wśród prezentów znajdą się krawaty, apaszki, broszki z bursztynem, spinki do mankietów.

Sprawowanie prezydencji to w dużej mierze wyzwanie logistyczne i organizacyjne. Część spotkań, m.in. szczyty Rady Europejskiej, czy rady ministerialne będą odbywały się w Brukseli. Pozostałe, takie jak nieformalne posiedzenia ministrów krajów członkowskich, grup i komitetów roboczych będą miały miejsce już w Polsce. Na sześciomiesięczny okres przewodnictwa zaplanowanych jest ich około 150. Niewykluczone również, że jesienią w Polsce odbędzie się szczyt RE.

Miejscem spotkań polityków będzie nie tylko stolica, ale również Kraków, Poznań, Wrocław, Sopot. Chodzi o pokazanie atrakcyjnych turystycznie miejsc w kraju.

Zagranicznymi delegacjami przyjeżdżającymi do Polski mają opiekować się oficerowie łącznikowi. Ponad 50-osobowa grupa specjalnie wyszkolonych urzędników umożliwi sprawne zarządzanie spotkaniami europejskich polityków.



Polski rząd chce wykorzystać prezydencję do promocji politycznej oraz kulturalnej. Kampanię wizerunkową skierowaną do instytucji unijnych, think-tanków w Brukseli poprowadzi wyłoniona w konkursie firma PR. Polska ma być pokazana jako kraj nowoczesny, rozumiejący wyzwania przyszłości i - co ważne - odpowiedzialny członek Wspólnoty.

Promocja polskiej kultury obejmie natomiast 10 stolic świata: Pekin, Tokio, Moskwę, Kijów, Mińsk, Berlin, Madryt, Paryż, Londyn oraz Brukselę. Oprócz twórczości Czesława Miłosza, we wszystkich tych miastach popularyzowana ma być muzyka Karola Szymanowskiego. Polska kultura będzie obecna także m.in. na deskach teatrów, wystawach fotograficznych.

W organizacji prezydencji w kraju ma pomagać kilkanaście renomowanych firm, znanych na całym świecie. Mają to robić na zasadzie barteru, czyli będą np. dostarczać na konferencje napoje, użyczać limuzyny potrzebne do przewozu zagranicznych delegacji, w zamian za umieszczanie logotypów firm na stronach www prezydencji i materiałach informacyjnych.

Współpraca z korporacjami to pomysł na zmniejszenie wydatków na organizację prezydencji z kasy państwa. Kwota, którą polski rząd zdecydował się przeznaczyć na ten cel - 430,4 mln zł, jest mniejsza niż budżety krajów wcześniej sprawujących przewodnictwo w UE.

Prezydencja w Unii to nie tylko wyzwanie logistyczne, ale również sprawdzian umiejętności negocjacyjnych rządu.

Polska będzie pierwszym krajem, który rozpocznie negocjacje budżetu na lata 2014-2020. Dowgielewicz mówił, że polski rząd będzie chciał przygotować na grudniowy szczyt RE "pewne rozwiązania, które mogłyby posłużyć jako pierwszy kompromis dotyczący zasad przyszłego budżetu". Nie chciał jednak mówić o szczegółach.



Podkreślił, że w trakcie prezydencji Polska będzie mogła jedynie odgrywać w negocjacjach budżetowych rolę moderatora. Wykluczone jest - jak mówił - działanie na rzecz własnych, narodowych interesów. "O to możemy zabiegać przed prezydencją i po prezydencji" - mówił.

Obok wieloletniego budżetu, na liście wstępnych priorytetów polskiego przewodnictwa w UE przyjętych przez rząd w lipcu 2010 r. znalazła się także m.in. polityka wschodnia, energetyczna, wzmocnienie polityki obronnej, rynku wewnętrznego UE.

Nawiązując do polsko-szwedzkiego projektu Partnerstwa Wschodniego Dowgielewicz powiedział, że być może dojdzie do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. "Będziemy chcieli, by doszło także do podpisania traktatu akcesyjnego Chorwacji" - podkreślił.