"To była dywersja wobec wysiłków Miedwiediewa" – stwierdził w programie "Horyzont" na antenie TVN24 Kuźniar.

Reklama

Jak podkreślił, między oboma krajami jest wymiana ciosów lecz toczą ją eksperci, a nie politycy. "Rosjanie popełniają błędy, ale gdy spróbujemy wejść w ich buty, okazuje się, że są oni przez nas stawiani pod ścianą w sprawie katastrofy" – stwierdził. Według niego, Rosjanie są przekonani o swojej niewinności i próbują się bronić – co z kolei jest źle przyjmowane w Polsce.

Taką próbą obrony była konferencja prasowa ekspertów dotycząca katastrofy pod Smoleńskiem. Podobną wpadką – czy też sabotażem polityki zagranicznej Kremla – była wcześniejsza konferencja MAK. "Nie wiem jednak, czy to było świadome, czy wpisane w stosunki w elicie rosyjskiej władzy" – stwierdził Kuźniar.

Polska reakcja na wystąpienie MAK – zdaniem profesora – była przesadzona. "To było niesmaczne. Nasza reakcja świadczyła o niedojrzałości w zmierzeniu się z trudną prawdą" – podkreślił Kuźniar. Zbyt chętnie władze poszły na rękę mediom i opozycji, domagającym się silnej reakcji.

Kuźniar jest przekonany, że zarówno Polska, jak i Rosja, dążą do wykrycia prawdy. Sprawy nie ułatwiają wzajemne resentymenty, jednak w tej sytuacji należy "poczekać na ustalenia zarówno polskiej komisji Jerzego Millera, jak i ustalenia rosyjskiej prokuratury".