Dziennik Gazeta Prawana logo

PO wyrzuciła ich na aut, a oni chcą do Senatu

18 kwietnia 2011, 08:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sala posiedzeń Senatu
Sala posiedzeń Senatu/Newspix
Poseł Zbigniew Chlebowski oraz senatorowie Tomasz Misiak i Roman Ludwiczuk planują start w wyborach. Szansą jest dla nich nowa podpisana przez prezydenta nowa ustawa o okręgach jednomandatowych.

Okręgi jednomandatowe w wyborach do Senatu, to szansa dla osób, które znalazły się na politycznym aucie - pisze "Gazeta Wyborcza". Według niej Chlebowski, Misiak i Ludwiczuk planują start jako kandydaci niezależni.

"Gazeta Wyborcza" przypomina, że Tomaszowi Misiakowi zarzucano, że skorzystał na zapisach ustawy, którą sam stworzył. Jego firma Work Service otrzymała wielomilionowy kontrakt związany ze specustawą stoczniową. Misiak pracował nad nią jako szef komisji gospodarki narodowej. Z PO wystąpił dopiero po tym, jak Donald Tusk zagroził, że wykluczy go z partii.

Później jednak senacka komisja legislacyjna stwierdziła, że senator nie miał wpływu na zapisy ustawy likwidującej stocznie. Komisja uznała także, iż nie miał on także wpływu na to, że do przeprowadzenia szkoleń dla zwalnianych stoczniowców wygrała jego firma.

Teraz Misiak myśli o powrocie do PO. "Podjął już decyzję, że jeśli nie dostanie zgody na start z naszej listy, to wystartuje jako kandydat niezależny - zdradza "Gazecie Wyborczej" polityk dolnośląskiej PO.

"Wciąż wierzę, że PO przyzna, że cała moja sprawa była dęta i osądzano mnie pochopnie. Jeśli nie, to wtedy będę się zastanawiał, co dalej" - mówi tajemniczo sam Misiak.

Bardziej skomplikowana jest sytuacja Zbigniewa Chlebowskiego, który zawiesił członkostwo  PO w wyniku tzw. afery hazardowej. Na początku kwietnia prokuratura ogłosiła jednak, że afery nie było.

"Dlatego w głowie posła dojrzewa myśl, by wystartować samodzielnie do Senatu" - mówi współpracownik Chlebowskiego.

Inny z wyrzuconych na aut polityków PO, senator Roman Ludwiczuk, przed II turą wyborów prezydenckich w Wałbrzychu, namawiał Longina Rosiaka, pełnomocnika sztabu wyborczego Mirosława Lubińskiego, kandydata lewicy, by przeszedł na stronę PO. W zamian obiecywał korzyści jemu i jego żonie.

Ludwiczuk zrezygnował z członkostwa w PO, ale podobno nadal wierzy, że partia pozwoli mu wystartować pod swoim szyldem.

"Nie podjąłem jeszcze decyzji. Muszę przekalkulować, czy nie zaszkodziłby to kandydatom PO" - mówi senator. Jego blisko znajomy ocenia, że to zwykła kokieteria. Ludwiczuk wystartuje do Senatu, by pokazać, że ludzie są za nim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Wyborcza
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj