Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajne zeznania Ziobry pogrążą Leppera? Ruszył proces

9 maja 2011, 16:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tajne zeznania Ziobry pogrążą Leppera? Ruszył proces
Newspix
Przed Sądem Rejonowym w Koszalinie ruszył proces Andrzeja Leppera, oskarżonego o składanie fałszywych zeznań podczas konfrontacji ze Zbigniewem Ziobrą w śledztwie dotyczącym przecieku w tzw. aferze gruntowej.

Lepper odmówił składania wyjaśnień. Nie chciał też odpowiadać na pytania. Powiedział, że nie przyznaje się do zarzutu.

Pierwszym przesłuchanym świadkiem był Ziobro, który w procesie występuje jako oskarżyciel posiłkowy. Na czas jego przesłuchania sąd wyłączył jawność rozprawy, uznając, że mogą zostać ujawnione informacje stanowiące tajemnicę państwową.

Poniedziałkowa rozprawa była czwartym terminem w procesie Leppera. Na poprzednich sesjach sądu - 28 stycznia, 17 marca i 4 kwietnia - nie udało się rozpocząć przewodu. Na dwie pierwsze rozprawy nie stawił się oskarżony. Na trzeciej sąd musiał rozpoznać wniosek Ziobry o przywrócenie mu statusu pokrzywdzonego i włączenie do procesu w charakterze oskarżyciela posiłkowego.

Również w poniedziałek przed odczytaniem aktu oskarżenia sąd zajmował się sprawami proceduralnymi. Obrońca Leppera złożył wniosek o wyłączenie sędzi Anny Walenciak ze względu na brak bezstronności. Wniosek ten był efektem uznania przez sąd Ziobry za pokrzywdzonego, do czego potrzeba była zmiana kwalifikacji prawnej czynu lidera Samoobrony.

Prokuratura zarzuciła Lepperowi popełnienie przestępstwa, w którym pokrzywdzonym jest wyłącznie wymiar sprawiedliwości (art. 233 par.1 Kodeksu karnego). Sąd uznał zaś, że możliwe jest również zastosowanie art. 234 Kodeksu karnego, w którym pokrzywdzonym jest konkretna osoba fizyczna.

Według obrońcy Leppera mecenasa Wiesława Żurawskiego sąd zmieniając kwalifikację już na początku postępowania zrobił ukłon w stronę Ziobry, który inaczej nie mógłby zostać oskarżycielem posiłkowym, i przesądził tym samym o treści wyroku.

Powołany do rozpoznania wniosku trzyosobowy skład sędziowski - Agnieszka Augustynowicz, Katarzyna Boruń i Izabela Sobolewska - nie podzielił argumentacji adwokata Leppera i uznał, że uprzedzenie stron o zmianie kwalifikacji czynu "nie przesądza, czy przestępstwo na szkodę tej osoby zostało popełnione, podobnie jak przedstawienie oskarżonemu aktu oskarżenia, nie przesądza o jego winie i sprawstwie."

Postanowienie jest prawomocne i nie można go już skarżyć.

Proces Andrzeja Leppera to efekt zeznań, złożonych przez niego 12 sierpnia 2007 r. w Prokuraturze Okręgowej w Koszalinie, w prowadzonym przez warszawską prokuraturę okręgową śledztwie dotyczącym przecieku z akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.

Polityk powiedział wówczas, że 14 czerwca 2007 r. Ziobro - ówczesny minister sprawiedliwości w rządzie PiS-Samoobrona-LPR - miał powiedzieć mu - ówczesnemu wicepremierowi i ministrowi rolnictwa - że CBA prowadzi akcję ws. afery gruntowej w resorcie rolnictwa.

Ziobro od początku zaprzeczał słowom Leppera. Dzień po konfrontacji w koszalińskiej prokuraturze ujawnił dowód na prawdziwość swoich słów - cyfrowy dyktafon z nagraną przez niego potajemnie rozmową z Lepperem. Nagranie - które nazwał "politycznym gwoździem do trumny Andrzeja Leppera" - Ziobro przekazał warszawskiej prokuraturze prowadzącej śledztwo w sprawie przecieku z akcji CBA.

W 2008 r. z braku danych uzasadniających podejrzenie przestępstwa śledztwo w wątku o przeciek dotyczący "fałszywego oskarżenia" Ziobry przez Leppera umorzono. W 2009 r. warszawski sąd uwzględnił zażalenie Ziobry na decyzję prokuratury i uchylił umorzenie, nakazując kontynuowanie śledztwa.

W czerwcu 2010 r. doszło do ponownej konfrontacji Leppera z Ziobrą. Dwa miesiące później śledczy przedstawili Lepperowi zarzut składania fałszywych zeznań. W październiku sporządzili akt oskarżenia.

Ziobro mówił w poniedziałek dziennikarzom, że czuje się pokrzywdzony, bo słowa przypisywane mu przez Leppera "podważały zaufanie do niego, jako do człowieka oraz prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości."

Dodał, że jest niekwestionowane przez biegłych, co do autentyczności nagranie, które potwierdza, że słowa te w rozmowie z czerwca 2007 r. nie padły.

Za składanie fałszywych zeznań grozi do trzech lat więzienia.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj