Szef Ruchu Palikota był gościem Moniki Olejnik w Radiu ZET. Polityk nie pierwszy raz ostro zaatakował rząd koalicji Platformy Obywatelskiej i PSL.

Reklama

Chcę, wraz ze wszystkimi innymi politykami opozycji, odwołać rząd Donalda "Amber" Tuska z Waldemarem "Nepotyzm" Pawlakiem, bo ten rząd jest zły dla Polski, i chcę powołać rząd fachowców - przekonywał Janusz Palikot na radiowej antenie.

Ale myliłby się ten, kto sądzi, że Palikot miał nieprzyjemne słowa tylko dla przywódców koalicji. Dostało się również prezesowi Prawa i Sprawiedliwości za przedstawiony w weekend plan reform dla Polski. Padło sformułowanie "truchło polityczne".

To było beznadziejne, anachroniczne pod względem diagnozy i proponowanych rozwiązań. Z pozycji truchła politycznego, którym Kaczyński jest od 2005 roku przegrywając wszystkie wybory, przeszedł na pozycję para-truchła politycznego. To jest coś tak żenującego, że nawet trudno o tym dyskutować - mówił Palikot w Radiu ZET.

Jednak polityk nie wyklucza współpracy z PiS przy obalaniu rządu PO-PSL. Jedno jest pewne. Janusz Palikot nie chce słyszeć o Zycie Gilowskiej jako kandydatce na premiera rządu ekspertów. Ale jeżeli to będzie ktoś taki jak Michał Kleiber, to możemy rozmawiać, bo fachowiec ma szanse na poparcie Ruchu Palikota - oświadczył były poseł PO.

Janusz Palikot uzasadniał, że chce odwołać rząd Donalda Tuska, ponieważ afera Amber Gold pokazała całą indolencję tego rządu. Pokazała polityczną prokuraturę, która w dniu debaty wydaje wyrok aresztowania, dzień wcześniej zatrzymuje Marcina P., którym się przez całe lata nie była w stanie zająć. A prokurator generalny tłumaczy, że to zbieg okoliczności, że akurat aresztowano go w dniu debaty.

Na celowniku Ruchu Palikota znalazł się prokurator generalny. Ugrupowanie poprze ewentualne odwołanie Andrzeja Seremeta z tej funkcji. Według Palikota, Seremet skompromitował się już w momencie powołania, bo nominację odebrał z rąk Lecha Kaczyńskiego.

Tusk miał szansę zostać ojcem narodu, a został tatą narodu. I może w tej roli jeszcze funkcjonować, bo szkodzi mniej niż Kaczyński, ale Polski nie stać przecież na "mniej-szkodzenie" - atakował Janusz Palikot.