Zdaniem dziennika, relacje między PO a PSL, a w szczególności między Donaldem Tuskiem i Januszem Piechocińskim od początku przypominają zabawę w chowanego. Kolejną jej odsłonę mieliśmy okazję obserwować w czasie zamieszania z podpisaniem gazowego memorandum z Gazpromem, dotyczącego budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego. Zdziwienia zawarciem dokumentu nie krył Donald Tusk. W dniu podpisania dokumentu sam Piechociński był w Petersburgu, gdzie spotykał się z szefem Gazpromu Aleksym Millerem.
Wszystko skończyło się dymisją ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. Tu z kolei zdziwiony był Janusz Piechociński, który o odwołaniu szefa resortu dowiedział się od dziennikarzy. Co więcej, jak podaje gazeta, Piechociński nie dostał od premiera rządowego raportu w sprawie memorandum.
- - deklaruje Piechociński. Pytany o stosunki koalicyjne, w pewnym momencie zaczyna się denerwować. - - stwierdza. I dodaje: - grozi.