Marek Borowski przekonuje przy tym, że zdaniem Leszka Millera wszyscy, którzy chcą coś robić na lewo od PO, powinni wstąpić do SLD albo przynajmniej się podporządkować. Ale model PiS-owski zatrzymuje się w pewnym momencie i dalej już nie idzie. Mało tego, on raczej odtrąca, niż przyciąga - ocenia. 

Jego zdaniem wszystko byłoby w porządku, gdyby Leszek Miller był niekwestionowanym autorytetem na lewicy. Ale jak podkreśla, tak nie jest - przede wszystkim ze względu na jego drogę polityczną od momentu, gdy został premierem w 2001 roku. 

Oczywiście to polityk zręczny i doświadczony. Ma zasługę, której nikt mu nie odbierze, wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej, wynegocjowanie niezłych warunków. Jednak w czasie, gdy był premierem i szefem partii, SLD zaczęły rozsadzać afery korupcyjne i polityczny nepotyzm - podkreśla.

Partia może robić błędy, ale jeżeli zaczyna być partią kolesiów, toleruje zachowania, że "jestem w partii po to, żeby załatwiać różne sprawy na lewo", to jest to dla niej niszczące. W ten sposób Leszek Miller stał się sprawcą klęski SLD i utorował PiS-owi drogę do władzy - dodaje jednym tchem. 

Jednym z błędów Millera - jak ocenia Marek Borowski - jest także fakt, że ten sam ocenia, kto się nadaje, a kto nie, kto jest lewicowy, a kto nie. Leszek Miller po lewej stronie próbuje realizować model PiS - kwituje.