Nie są istotne media i opozycja, ale reakcja Polaków. Trzeba pozyskać na nowo ich zaufanie - mówił Jarosław Gowin w "Faktach po faktach", tłumacząc się z listu, w którym ostro skrytykował działalność PO. Przyznaje, że zdawał sobie sprawę, że opublikowanie pisma może chwilowo obniżyć notowania partii, jednak długofalowe zyski z debaty programowej będą dużo większe. Jesteśmy na dwa lata przed wyborami, to ostatni moment, by zacząć odzyskiwać zaufanie wyborców - dodaje. 

Gowin przyznaje też, że jest realistą i nie wierzy, że jeśli wystartuje, to będzie faworytem w wyborach na szefa partii. Nie chce jednak wciąż oficjalnie zadeklarować, że wystartuje. Tłumaczy, że jeśli zmienia się reguły wyborcze w trakcie gry i skraca okres kampanii wyborczej, to trzeba poczekać do kongresu partii i dopiero po uchwaleniu zasad wyboru nowego przewodniczącego, zgłosić się jako kandydat.

Były minister sprawiedliwości zdradza też, że konserwatyści mają w PO dużo mniej miejsca, niż jeszcze kilka miesięcy temu.