Minister Radosław Sikorski przed głosowaniem przekonywał posłów, że takie określenie odpowiada prawdzie i jest w tym momencie zgodne z polityką Polski wobec Ukrainy.

Reklama

Jarosław Kaczyński zauważył, że media ukraińskie odniosły się do polskiej uchwały stwierdzając, że przyjęto "miękką wersję". Podkreślił, że w sprawie masowego zabijania Polaków polski Sejm nie powinien przyjmować miękkiej wersji. Przypomniał, że mówił o tym już w 2003 roku, kiedy po raz pierwszy "ta sprawa stawała" i było to mniej więcej to samo, co dzisiaj mówili przedstawiciele PiS.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego uchwała w przyjętym kształcie - bez spornego terminu "ludobójstwo" - nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia integracji Ukrainy z Unią Europejską. Do tego między innymi argumentu odwoływał się minister spraw zagranicznych.

Prezes PiS uznał to za kolejny dowód, że obecne elity polityczne będące przy władzy a także ich "zaplecze szeroko rozumiane" nie są w stanie reprezentować polskich interesów - i to na wszystkich azymutach. Przyjęcie uchwały wołyńskiej bez określenia "zbrodnia ludobójstwa" to zdaniem Jarosława Kaczyńskiego "wielki błąd moralny i wielki błąd odnoszący się do polskiej racji stanu".

W głosowaniu nad uchwałą wołyńską posłowie PiS wstrzymali się od głosu. PSL i SLD zagłosowały za - ze względu na pamięć o ofiarach ukraińskich nacjonalistów bo wcześniej też opowiedziały się za słowem "ludobójstwo". Ruch Palikota był przeciw gdyż jak wyjaśnił Janusz Palikot Sejm nie jest od ustalania prawdy historycznej.