Znajomy Sienkiewicza twierdzi, że na pierwszej linii politycznego frontu szybko mu się spodobało.

Reklama

Ta gra go wciągnęła. Kręci go, że podjął ryzyko i odpowiedzialność - mówi rozmówca "Wprost".

Sienkiewiczowi w ciągu kilku miesięcy udało się zbudować wizerunek twardziela z twarzą amanta. Za wroga numer jeden obrał sobie środowiska młodych faszystów. Zasłynął słowami skierowanymi do skinheadów z Białegostoku: Idziemy po was.

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" zapowiedział twardą politykę wobec band łysych osiłków rządzących na osiedlach.

"Wprost" przypomina jednak, że w Białymstoku do dziś nie zanotował spektakularnych sukcesów. To banalne pytanie - skwitował Sienkiewicz pytanie "Rz" o to, gdzie doszedł idąc po białostockich skinów.

Według nieoficjalnych informacji "Wprost" właśnie ta sprawa wywołała irytację Tuska.

Wolałbym słyszeć takie słowa po sukcesach - miał wytknąć premier na jednym z posiedzeń rządu.