- mówił na antenie Radia Zet Jarosław Gowin, były minister sprawiedliwości w rządzie PO.
Zapytany przez Monikę Olejnik, dlaczego człowiek, który kiedyś mówił, że wykluczają teorie spiskowe teraz zmienił zdanie, odpowiedział, że nie wstydzi się, że . Przyznał jednak, że to nie jest tak, że twierdzę, że doszło do zamachu. Twierdzę tylko, że tego scenariusza nie można wykluczać.
Gowin powiedział też, że największym błędem rządu Donalda Tuska było to, że tuż po katastrofie władze nie odzyskały wraku i czarnych skrzynek. Zapytany, dlaczego więc wszedł do gabinetu, który taki błąd popełnił, stwierdził, że wtedy nie zdawał sobie z tego sprawy.
Szef Polski Razem stoi też po stronie dziennikarza śledczego, Jurgena Rotha, który w swej książce opisuje notatkę BND, według której zamachu na tupolewa dokonał rosyjski wywiad - stwierdził. Nie przekonało go nawet to, że BND zaprzeczyło istnienie raportu. - powiedział. Dlatego też, jego zdaniem, prokuratura powinna sprawdzić, czy tezy Rotha są prawdziwe.
Gowin krytykuje też wojskowych śledczych. Jej działanie, zdaniem szefa Polski Razem, to . Uważa też, że przecieki są kontrolowane i mają za zadanie zaszkodzić PiS. - stwierdził.
ZOBACZ TAKŻE: "Chaos w kabinie tupolewa". Ekspert o ujawnionych stenogramach>>>