Dziennik Gazeta Prawana logo

Siemoniak otwarty na współpracę z nowym prezydentem

26 maja 2015, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Siemoniak, Teresa Piotrowska, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ewa Kopacz w czasie wieczoru wyborczego Bronisława Komorowskiego
Tomasz Siemoniak, Teresa Piotrowska, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Ewa Kopacz w czasie wieczoru wyborczego Bronisława Komorowskiego/PAP
Wicepremier, szef MON otwarty na współpracę z nowym prezydentem. Tomasz Siemoniak w rozmowie z dziennikarzami przypomniał, że relacje kierownictwa resortu z prezydentem i jednocześnie zwierzchnikiem sił zbrojnych, jasno określają przepisy.

Prezydent nakreśla kierunki rozwoju armii, a ich realizacja z programami modernizacyjnymi włącznie, to domena ministra obrony.

- podkreślił wicepremier Siemoniak.

Minister obrony odniósł się też do wypowiedzi zarówno Andrzeja Dudy, jak i polityków PiS z czasu kampanii wyborczej. Chodzi o sugestie, jakoby część programów modernizacyjnych należało jeszcze raz przejrzeć i być może niektóre zmienić. Według ministra Tomasza Siemoniaka, nikt kto zna się na wojsku, nie będzie chciał zmieniać tak strategicznych programów, jak obrona powietrzna i przeciwrakietowa.

Szef MON dodał, że jeśli nowy prezydent będzie miał większą wiedzę - w tym informacje niejawne - to z pewnością nie będzie w tych kwestiach nieporozumień.

Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości - jeszcze przed drugą turą wyborów - wiele razy negatywnie wypowiadali się między innymi o wyborze Airbus Helicopters i maszyny Caracal w przetargu śmigłowcowym.

PiS uważa, że powinno się dokonać czegoś w rodzaju przeglądu decyzji MON, wykorzystując właśnie uprawnienia nowego prezydenta.

Wiceszef MON Czesław Mroczek, który w ministerstwie odpowiada za modernizację, nie widzi problemu w dostępie do informacji dla zwierzchnika sił zbrojnych. Minister Mroczek przypomniał, że prezydent z racji funkcji, jaką pełni w systemie obronnym, ma pełen dostęp do wszelkich informacji, które dotyczą resortu obrony i funkcjonowania wojska.

- powiedział Czesław Mroczek.

Pod koniec kwietnia MON ogłosił, że wymagania techniczne w przetargu śmigłowcowym spełnia francuskie konsorcjum Airbus Helicopters. Do testów w Polsce przeszła więc maszyna Caracal. Śmigłowiec od kilkunastu dni jest w bazie w Powidzu, gdzie specjalna komisja sprawdza, czy Caracal spełnia parametry, opisane przez producenta w dokumentach przetargowych.

Jeśli test wypadnie pozytywnie, rozpoczną się negocjacje umowy offsetowej. Po ich zakończeniu kierownictwo resortu obrony mogłoby podpisać ostateczną umowę z Airbusem. Może do tego dojść na przełomie sierpnia i września.

Pierwsze śmigłowce mają trafić do armii w 2017 roku. Dostaną je wojska specjalne. W sumie MON kupi od Francuzów 50 maszyn za około 13 miliardów złotych. Wszystkie śmigłowce mają być w wersjach specjalistycznych - ze śmigłowcami do zwalczania okrętów podwodnych włącznie.

CZYTAJ TEŻ: Wszyscy ludzie prezydenta. Duda weźmie polityków od Kukiza? >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj