- mówił Bondaryk w czwartek w Radiu ZET, odnosząc się do wypowiedzi ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, prezentującego w zeszłym tygodniu w Sejmie wnioski z audytu po rządach koalicji PO-PSL.
Według słów Kamińskiego z 11 maja, służby koncentrowały działania na internautach niezadowolonych z wyjaśniania sprawy Smoleńska przez ówczesny rząd, a motywowano je rzekomym zagrożeniem terrorystycznym dla prezydenta Bronisława Komorowskiego, ABW nie posiadała jednak żadnej informacji, że ktokolwiek przygotowuje taki zamach. Dodał, że w tej sprawie inwigilowano m.in. środowisko "obrońców krzyża" na Krakowskim Przedmieściu, blogerów "Salonu 24" i członków "Strzelca", a czynności osobiście zlecał i nadzorował Bondaryk. Na jego polecenie funkcjonariusze ABW mieli przygotować specjalną prezentację multimedialną dla najważniejszych osób w państwie (nie odnaleziono jej) sporządzoną na podstawie materiałów filmowych; jej celem było ukazanie zagrożenia płynącego ze środowiska obrońców krzyża - mówił Kamiński.- mówił Kamiński.
Bondaryk: Nie umieszczaliśmy żadnych agentów...
Według Bondaryka działalność służb wokół marszu "Obudź się Polsko", organizowanego przez opozycyjny wówczas PiS, Solidarność i środowiska Radia Maryja, to . Kamiński mówił, że ABW zbierała szczegółowe informacje o uczestnikach tych demonstracji, a nawet o firmach przewozowych i numerach rejestracyjnych autokarów, którymi demonstranci zmierzali do stolicy.
- zapewnił b. szef ABW.
Oświadczył też, że nie są prawdą słowa Kamińskiego o agencie ABW w środowisku "obrońców krzyża".
Pytany o słowa Kamińskiego, jakoby inwigilowany miał być ks. Stanisław Małkowski prowadzący modlitwy pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, Bondaryk oświadczył:
- powiedział.
Pytany, czy nie dziwiłoby go, gdyby dziś ABW w taki sposób rozpoznawała uczestników zgromadzeń Komitetu Obrony Demokracji albo osób pikietujących przed kancelarią premiera, Bondaryk odparł: .
- mówił.
Bondaryk powiedział też, że marsze w obronie życia - podobnie jak zgromadzenia na cześć Żołnierzy Wyklętych. Odnosząc się do tej ostatniej grupy zgromadzeń, Bondaryk dodał, że niektórzy ich uczestnicy byli znani ABW
Bondaryk prezentuje list z podziękowaniami od Sasina
Kamiński mówił, że po katastrofie smoleńskiej ABW nie podjęła żadnych działań operacyjnych, których celem byłoby ustalenie jej okoliczności i przyczyn; aktywność ograniczała się do wykonywania prostych czynności procesowych. Podał, że po 10 miesiącach ABW przekazała prokuraturze zdjęcia satelitarne z miejsca katastrofy, otrzymane dwa dni po niej od amerykańskich służb. ABW nie przekazała też swoich informacji o remoncie samolotu kilka miesięcy przed katastrofą - mówił minister.
Komentując ten zarzut Bondaryk uznał, że .
- powiedział, demonstrując prowadzącej rozmowę list Sasina z takimi podziękowaniami. Co do remontu samolotu Bondaryk wskazał, że te kwestie należą do innych służb, np. BOR.