W środę przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk w warszawskiej prokuraturze zeznawał jako świadek w śledztwie dot. współpracy polskiej SKW z rosyjską FSB. Do Warszawy z Sopotu Tusk przyjechał pociągiem. Na Dworcu Centralnym przywitali go jego dawni bliscy współpracownicy, m.in. b. premier Ewa Kopacz, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa Błońska. Na peronie zebrał się tłum zarówno zwolenników Tuska, wśród których dominowali działacze młodzieżówki PO, Stowarzyszenia Młodych Demokratów i Komitetu Obrony Demokracji, jak i przeciwników, m.in. z klubów Gazety Polskiej. Po wyjściu z dworca Tusk udał się pieszo do warszawskiej prokuratury okręgowej.
- - mówił Błaszczak w Polsat News.
Jego zdaniem nie ulega wątpliwości, że "dziś był spektakl polityczny, który udowodnił kilka rzeczy". - - podkreślił szef MSWiA.
Według niego to była także "rozgrywka wewnętrzna w opozycji". - - ocenił minister.
- mówił Błaszczak. Jego zdaniem ocena tej sytuacji przez polską opinię publiczną "pewnie jest podzielona".
Szef MSWiA podkreślił, że Tusk był przesłuchiwany w charakterze świadka, co wynikało w faktu, że "był premierem i odpowiadał za sprawy państwowe". - - powiedział Błaszczak. Pytany, czy Tusk byłby przesłuchiwany jako świadek czy oskarżony zaznaczył, że zawsze jest tak, że wysoki urzędnik państwowy jakim jest Donald Tusk przesłuchiwany jest w charakterze świadka. - - zaakcentował Błaszczak.