Andrzej Przyłębski przyjechał do Warszawy w związku z wizytą w Polsce prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Zapytany przez dziennikarzy o toczące się w jego sprawie postępowanie IPN dotyczące weryfikacji jego oświadczenia lustracyjnego Przyłębski zaprzeczył, jakoby współpracował ze służbami PRL -u.
- mówił Przyłębski. Zapytany o teczkę personalną TW "Wolfgang", którą właśnie bada IPN powiedział: - powiedział Przyłębski dodając, że zamierza przyjechać na przesłuchanie IPN-u.
Przyłębski spodziewa się, że w śledztwie IPN nie będzie żadnych świadków - jak mówił. Jeżeli chodzi o kuzyna, którego dotyczy podpisane przez niego zeznanie, to - dodał Przyłębski.
Biuro Lustracyjne IPN wdrożyło procedurę weryfikacji oświadczenia lustracyjnego Przyłębskiego na początku marca, po ujawnieniu informacji o zachowanej w zbiorach Instytutu teczce personalnej TW "Wolfgang" dotyczącą Andrzeja Przyłębskiego. Z dokumentów z lat 1979-80 wynika, że TW "Wolfgang" "został pozyskany do współpracy 11 czerwca 1979 r." - jak podano - w celu "zapewnienia dopływu informacji operacyjnych dotyczących przejawów działalności antysocjalistycznej w środowisku studenckim w Poznaniu".
Sam Przyłębski mówił, że niewykluczone, iż szantażowany, pod groźbą nie tylko odmowy wydania paszportu, ale także relegacji ze studiów za kolportaż pism antykomunistycznych, mógł podpisać jakieś zobowiązanie. - mówił Przyłębski.
W oświadczeniu MSZ w sprawie Przyłębskiego podkreślono, że resort nie ma informacji, by IPN podważył prawdziwość jego oświadczenia, w którym zaprzeczył on współpracy z SB. Resort zaznaczył, że Przyłębski kilkakrotnie przechodził procedurę sprawdzającą. W kwietniu Biuro Lustracyjne IPN podjęło czynności procesowe ws. weryfikacji oświadczenia lustracyjnego Przyłębskiego.