Prezydent miał briefing prasowy na pokładzie samolotu, wracając z Brukseli z zakończonego w czwartek szczytu NATO. Spotkanie przywódców Sojuszu Północnoatlantyckiego zostało zdominowane przez kwestię podziału obciążeń i wydatków na obronność. Prezydent USA Donald Trump naciskał na europejskich sojuszników, by zwiększyły jak najszybciej nakłady na obronność do 2 proc. PKB, a docelowo do 4 proc.
- - podkreślił Duda.
Nawiązał też do swoich rozmów z Trumpem, do których doszło dwukrotnie w środę podczas pierwszego dnia szczytu. Rozmowy dotyczyły m.in. zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
- - powiedział prezydent.
Jak zaznaczył, spotkało się to z bardzo dobrym przyjęciem ze strony prezydenta USA. - - podkreślił Andrzej Duda.
- - zaznaczył.
Prezydent był też pytany o przebieg dodatkowej, zamkniętej sesji szczytu, którą sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zwołał na prośbę prezydenta USA, by ponownie przedyskutować kwestię podziału obciążeń wśród sojuszników. Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu NATO w środę Trump ostro krytykował te państwa, które nie przeznaczają 2 proc. PKB na obronność. Najmocniej uderzył w Niemcy, które wydają na ten cel nieco ponad 1,2 proc.
- - relacjonował Andrzej Duda. Zaznaczył, że "byłoby dobrze i wszyscy byliby zadowoleni", gdy ustalone w 2014 r. na szczycie w Walii przeznaczanie przez kraje Sojuszu 2 proc. PKB na obronność rzeczywiście powszechnie zostało osiągnięte.
- - zadeklarował prezydent.
Wyraził też nadzieję, że wraz z modernizacją polskiej armii będzie też zwiększała się liczba żołnierzy zawodowych. - - dodał.
Duda był pytany, czy prezydent USA wyjaśnił, co miał dokładnie na myśli mówiąc, że jeśli wydatki na obronność europejskich sojuszników NATO nie wzrosną do stycznia 2019 r., USA będą działać w pojedynkę. Na konferencji prasowej Trump uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście rozważa taką możliwość.
- - powiedział Duda.
Podczas szczytu NATO Trump szczególnie mocno krytykował Niemcy za zbyt niskie wydatki na obronność - - podkreślił Trump.
Prezydent Duda był pytany, co stanie się w sytuacji, gdy ze względu na duże napięcie na linii Waszyngton-Berlin Polska będzie musiała postawić na jednego z partnerów".
- - powiedział Duda.
Według niego można uznać, że "znacząca różnica oglądów" między Berlinem a Waszyngtonem ujawniła się natomiast w kwestii gazociągu Nord Stream 2.
- - podkreślił Duda.
Dopytywany, czy po ostatnich wypowiedział Trumpa na temat Nord Stream 2 w Europie "będzie większa solidarność, by zablokować tę inwestycje" ocenił, że trudno to przewidzieć. - - powiedział Duda.
Prezydent był też pytany, czy przychyli się do apelu szefowej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer, która wezwała prezydenta do zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego po zakończeniu szczytu NATO. Lubnaer wskazywała na napięcie miedzy USA a Unią Europejską jako uzasadnienie do zwołania RBN.
- - powiedział dziennikarzom prezydent.
Jak mówił, gdyby istniał jakikolwiek problem, zagrożenie dla Polski, może wtedy rzeczywiście byłoby zasadne, żeby usiąść ze wszystkim stronami sceny politycznej i zastanowić się, co dalej w polskich sprawach. - - dodał. - - powiedział prezydent.