Dziennik Gazeta Prawana logo

Wałęsa: Kiszczak zlecał pisanie listów, by mnie zohydzić społeczeństwu; nie byłem agentem

20 grudnia 2018, 10:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
Kiszczak zlecał pisanie tych tekstów; chodziło o to, aby mi zabrać poparcie, aby mnie zohydzić społeczeństwu - powiedział w czwartek b. prezydent Lech Wałęsa komentując doniesienia, że w 2004 r. miał otrzymać listowną reprymendę m.in. od generała Czesława Kiszczaka.

W audycji Polsat News ponownie zapewnił, że nie był "agentem", a takie listy rozsyłano na polecenie Kiszczaka.

W grudniu 2004 roku generałowie Czesław Kiszczak i Florian Siwicki udzielili listownej reprymendy Lechowi Wałęsie po jego wypowiedzi w telewizji. Były prezydent utrzymywał publicznie, że w grudniu 1981 r. miał wiedzę, iż masakra strajkujących w kopalni "Wujek" górników była zaplanowana - czytamy na stronie polskieradio24.pl.

Dziennikarze Polskiego Radia i Rzeczpospolitej dotarli do szkicu listu do Wałęsy, napisanego własnoręcznie przez gen. Czesława Kiszczaka, byłego szefa MSW 14 grudnia 2004 r. Miała to być odpowiedź na słowa Lecha Wałęsy, które wypowiedział w programie telewizyjnym "Z Wałęsą na rybach" z 12 grudnia 2004 r. Wałęsa miał wyznać: - Jak zaznaczają dziennikarze "Lech Wałęsa nigdy wcześniej ani później nic podobnego nie mówił".

Wśród "Kiszczak Papers" odnaleziono szkic listu do Wałęsy napisany przez byłego szefa MSW. Jest on znacznie ciekawszy od tego wysłanego oficjalnie dwa dni później. "Widać w nim wyraźnie, że generałowi puściły nerwy i zamierzał parę rzeczy Wałęsie wypomnieć" - piszą dziennikarze. W odnalezionym brudnopisie Kiszczak pisał do Wałęsy: "Jak wiadomo pierwsze dni stanu wojennego spędził Pan w dobrze urządzonej i zaopatrzonej willi MSW, w Chylicach k. Piaseczna. Odwiedzali Pana biskupi i księża, a także wysocy przedstawiciele Międzynarodowej Organizacji Pracy, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Polskiego Czerwonego Krzyża, oficerowie Służby Bezpieczeństwa i wiele innych osób. Podejmował ich Pan obiadami".

O skomentowanie tych doniesień Wałęsa był proszony w czwartek w programie "Graffiti" w Polsat News. Były prezydent zapewniał, że Kiszczak takiego listu nie napisał. - - mówił Wałęsa.

Przekonywał też, że Kiszczak "znał prawdę, wiedział, że on (Kiszczak - PAP) zlecał pisanie tych tekstów, bo chodziło o to w tamtym czasie, aby mi zabrać poparcie, aby mnie zohydzić społeczeństwu". "I dlatego rozsyłano takie listy" - mówił Wałęsa.

- zapewniał b. prezydent.

Wałęsa mówił także, że "nawet do (Anny) Walentynowicz zawieziono teksty, żeby ona uwierzyła, że jestem agentem, bo chodziło o to, żebym ja stracił poparcie. To była walka. Oni nie chcieli mnie na agenta, (...) mieli lepszych, tylko chcieli, żebyście wy robili ze mnie agenta" - tłumaczył.

Wałęsa odniósł się także do znaczenia takich listów w sytuacji, gdy kandydował na prezydenta Polski i wygrał wybory. - - mówił Wałęsa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj