W poniedziałek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zaopiniuje poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Wniosek został złożony przez posłów PO-KO w Sejmie 8 stycznia. Wnioskodawcy zarzucają ministrowi m.in. niedopełnianie obowiązków oraz przekraczanie uprawnień ws. afer SKOK oraz KNF, a także działanie zmierzające do wyprowadzenia Polski z UE.

Posłanka PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła na konferencji prasowej, że prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry została sprowadzona do "czegoś pomiędzy agencją czarnego PR-u, a narzędziem do realizowania politycznych celów PiS-u". Jej zdaniem, w Polsce prokuratura zapewnia bezpieczeństwo rządzącym, a nie rządzonym.

- Trudno oprzeć się wrażeniu, że tempo działania, skala zaangażowania czy cele pracy prokuratorów zależą dzisiaj od interesów partii rządzącej. Prokuratura Zbigniewa Ziobry przez tydzień zastanawiała się nad tym, co zrobić z aferą KNF, zanim rozpoczęła jakiekolwiek czynności w tej największej, korupcyjnej aferze po 1989 r. Jakie są efekty pracy prokuratury ws. taśmy Kaczyńskiego? Otóż jedynym efektem są pytania czy Zbigniew Ziobro zapoznał Jarosława Kaczyńskiego z zeznaniami głównego poszkodowanego, w sprawie którego kontrolowana przez prezesa PiS spółka nie zapłaciła wynagrodzenia - wskazywała Gasiuk-Pihowicz.

Posłanka stwierdziła też, że dokonane przez Ziobrę przesunięcia kadrowe w prokuraturze tworzą system, dający możliwość wywierania nacisków na poszczególnych prokuratorów. - Spośród 6100 prokuratorów i asesorów wymieniono aż 1000 osób funkcyjnych" - wskazywała. "Chciałabym też zwrócić uwagę, że przy dramatycznym spadku efektywności w działaniach prokuratury, rośnie tym samym o pół miliarda złotych budżet prokuratury, ktoś musi za to odpowiedzieć - dodała.

Poseł PO-KO Borys Budka zwracał uwagę, że w minionym tygodniu doszło do spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dziennik "Fakt", który poinformował o tym spotkaniu spekulował, że dotyczyło ono podjęcia decyzji, czy rozpocząć śledztwo w sprawie doniesień do prokuratury austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, w sprawie inwestycji w Warszawie spółki Srebrna. W czwartek Ziobro zapewnił, że prezes PiS nie zapoznał się z aktami sprawy austriackiego biznesmena podczas wizyty w resorcie sprawiedliwości.

Zdaniem Budki takie spotkanie to "patologiczna sytuacja". - W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, w której polityk może wydać każdemu prokuratorowi w Polsce dowolne polecenie. Co więcej, może również wydawać takie polecenia służbom, które są odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo, może również zlecać czynności operacyjne. To prowadzi do sytuacji, w której prokurator generalny, ale zarazem poseł otrzymał narzędzie nieznane żadnemu demokratycznemu państwu w Europie - mówił.

Budka zaapelował do parlamentarzystów, by rozliczyli "trzy lata bardzo złej zmiany w prokuraturze" i co za tym idzie, by doszło do niezwłocznego odwołania Ziobry z jego funkcji.