Kazimierz Marcinkiewicz ucina spekulacje, że miałby wystartować wyborach z listy PO. W ogóle nie wybiera się do parlamentu. Woli posadę w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju. Jak powiedział radiu RMF, najważniejsze dla niego jest teraz przygotować się do kolejnego posiedzenia zarządu.
"Nie startuję w tych wyborach parlamentarnych. Jestem w Londynie - pracuję, przygotowuję się do kolejnego zarządu. Piszę książkę, którą w tym tygodniu skończę i pewnie po dwóch, trzech tygodniach wyjdzie" - mówi były premier dziennikarzom radia.
To cios dla Donalda Tuska, bo szef PO chciał, by z list Platformy startowali byli politycy PiS, którzy są wciąż popularni. Dlatego działacze PO próbowali rozmawiać z Radosławem Sikorskim i właśnie Kazimierzem Marcinkiewiczem. Jednak najwyraźniej nie po to były premier został dyrektorem dużego banku, by teraz wracać do polityki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|