Sławomir Neumann, przewodniczący klubu PO-KO, przekonuje, że opozycja wciąż ma ambicje bić się z PiS zarówno o Sejm, jak i Senat. Ale na dziś, w świetle przegranej w eurowyborach, w zasięgu opozycji są raczej tylko fotele senatorów. mówi nam Neumann.
Te informacje – na razie nieoficjalnie – potwierdzają ludowcy. Są rozczarowani taktyką Koalicji Europejskiej w eurowyborach i rozważają, czy na jesieni nie wystartować do Sejmu samodzielnie. – mówi jeden z polityków PSL. Przyznaje, że jeszcze nie było sytuacji, w której kto inny ma większość w Sejmie, a kto inny w Senacie, ale jego zdaniem trzeba próbować nowych taktyk. ocenia nasz rozmówca z PSL.
Pytanie, czy taką listę poprze np. Robert Biedroń i jego ludzie. mówi Dariusz Standerski, dyrektor programowy Wiosny. Sławomir Neumann z kolei uważa, że Wiosna będzie miała problem, by złożyć listy do Sejmu, nie mówiąc o Senacie. – mówi.
Kto może się znaleźć na wspólnej liście do Senatu? uważa polityk PSL.
Politycy opozycji nie kryją, że liczą na wsparcie ze strony lokalnych włodarzy. mówi Sławomir Neumann.
Wygląda zresztą na to, że samorządowców nie trzeba będzie szczególnie do tego wsparcia namawiać. potwierdza nam jeden z lokalnych włodarzy zasiadających w rządowo-samorządowej Komisji Wspólnej. Jego zdaniem na start raczej decydować się będą burmistrzowie, w mniejszym stopniu wójtowie czy prezydenci miast. Nasz inny rozmówca z samorządów twierdzi, że trwa swoista kwerenda – kto i w jakim okręgu byłby skłonny startować. W tym kontekście już pojawiają się konkretne nazwiska. twierdzi nasz rozmówca.
Po co opozycji Senat – nawet jeśli to będzie jedyny uzysk po jesiennych wyborach? Praktyczne skutki kontroli izby wyższej, jeśli jest w niej inna większość niż w Sejmie, to możliwość hamowania pomysłów rządzącej większości. Ponieważ stanowisko Senatu Sejm odrzuca bezwzględną większością głosów (czyli taką, jaka jest potrzebna do skutecznego rządzenia), to o ile nie ma rządu mniejszościowego, Senat nie może rządowych ustaw skutecznie odrzucać czy zmieniać. Jednak ponieważ konstytucja daje Senatowi miesiąc na rozpatrzenie ustaw uchwalonych przez Sejm, to senatorowie mogą spowolnić tempo prac nad ustawami. Oznacza to, że znany z tej kadencji scenariusz błyskawicznego (np. w ciągu doby) uchwalania prawa nie mógłby być stosowany w kolejnym parlamencie.
W bezprecedensowej sytuacji, gdy kto inny kontroluje Sejm, a kto inny Senat, może dochodzić do starć. Zgoda Senatu potrzebna jest do powołania rzecznika praw obywatelskich, prezesa NIK czy dla zorganizowania prezydenckiego referendum ogólnokrajowego. A jeżeli marszałek Sejmu nie może wykonywać obowiązków prezydenta, to te obowiązki przejmuje marszałek Senatu. Senat ma swojego przedstawiciela w KRRiTV, więc ewentualne tarcia wewnątrz tego gremium mogłyby sparaliżować proces przyjmowania sprawozdania rocznego KRRiTV. Co jednak wydaje się najważniejsze, gdyby PiS miał większość w Sejmie, ale już nie w Senacie, to nie mógłby zmienić konstytucji. wskazywał w jednej z rozmów z DGP konstytucjonalista Ryszard Piotrowski.
Senatorowie mogą spowolnić tempo prac nad ustawami.