W rozmowie w poniedziałek wieczorem w TVN24 b. premier, obecnie szef Europejskiej Partii Ludowej wyraził przekonanie, że Kidawa-Błońska i Jaśkowiak mają różne atuty i oboje mają poważne szanse, by dostać partyjną nominację do startu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. O tym kto zostanie kandydatem PO na prezydenta zdecydują 14 grudnia w głosowaniu delegacji na Konwencji Krajowej Platformy.
- powiedział Tusk.
Zaznaczył jednocześnie, że będzie w Polsce dopiero 14 grudnia wieczorem, ponieważ tak ułożyły się jego obowiązki. "Ale z równą satysfakcją przyjmę inny werdykt, bo znajduję powody dobre, żeby wspierać panią Małgorzatę Kidawę-Błońską i prezydenta Jaśkowiaka w tych wyborach" - zapewnił.
Tusk przyznał, że poważnie rozważał start w wyborach na prezydenta. - powiedział.
Wyraził przekonanie, że są kandydaci, którzy mają większe szanse na wygranie wyborów. Oskarżył przy tym PiS i media publiczne, że "zainwestowały bardzo dużo czasu, pieniędzy i bardzo dużo złej woli, żeby ograniczyć do minimum szansę jego szybkiego powrotu do polskiej polityki". - ocenił.
- powiedział b. premier.
Tusk został też zapytany czy nadszedł już czas, by szef PO Grzegorz Schetyna przekazał ster partii komuś innemu. - podkreślił b. premier i b. lider Platformy Obywatelskiej.
Pytany, czy nie widzi takiego kandydata, odpowiedział, że "takiego kandydata widzi się wtedy, kiedy on startuje do boju i zabiera to co uważa, że powinien zabrać i wtedy będzie jasne, czy jest godny następca czy nie". - stwierdził Tusk.
Powiedział również, iż chciałby, żeby nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL. - powiedział Tusk.
Jego zdaniem rzeczą być może najważniejszą z punktu widzenia polskiej polityki jest odbudowa umiarkowanego centrum z elementami tradycji konserwatywnej i liberalnej. - dodał. Stwierdził, że ma sporo pomysłów jak zbudować "ten rdzeń". - dodał.