Mucha był pytany środę w Radiu Zet o wtorkowe oświadczenie I prezes Sadu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, w którym odniosła się ona do projektu PiS w sprawie sędziów. Nawiązując do stanu wojennego, I prezes SN oceniła, że w projekcie "znajdujemy godną kontynuację bezprawia lat 80. minionego stulecia".
- czytamy w oświadczeniu.
- powiedział wiceszef Kancelarii Prezydenta. Według niego porównania z latami 80-tymi są nieusprawiedliwione. Jak zaznaczył, "w Polsce po pierwsze mamy wolne wybory i to jest elementarz, który I prezes SN powinien znać".
- stwierdził.
- mówił Mucha.
Zdaniem prezydenckiego ministra nie jest oświadczenie merytoryczne. Według niego jest to też "dowód na to, że pewne zmiany w wymiarze sprawiedliwości, jeżeli chodzi o podkreślanie sędziom tego, że powinni być apolityczni, są potrzebne".
Mucha został też zapytany o oświadczenie Sądu Najwyższego dotyczące tego samego projektu. SN ocenił, ze w istocie projekt PiS ma na celu wymuszenie niestosowania w Polsce praw unii Europejskiej. -- stwierdził Mucha.
Jak mówił, sędziowie mają dziś ogromne wyzwania związane z przewlekłością postępowań. - powiedział prezydencki minister.
Odnosząc się do wyrażonej w oświadczeniu SN opinii, że "ewidentnym celem projektu jest także doprowadzenie do obsadzenia urzędu I prezesa SN przez urzędującego Prezydenta RP, na wypadek, gdyby przegrał on wybory prezydenckie w 2020 r." Mucha stwierdził, że jest ona "skandaliczna".
Pytany, czy projekt PiS był konsultowany z Pałacem Prezydenckim, powiedział, że pewne koncepcje w nim zawarte, są odwzorowaniem tego, co publicznie mówił prezydent Andrzej Duda, natomiast projekt nie był w KPRP.
Obszerny projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze - przygotowany przez posłów PiS - został w zeszłym tygodniu złożony w Sejmie. "Myślę, że głosowanie nad projektem ustawy, który wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów, odbędzie się na najbliższym posiedzeniu Sejmu" - poinformował we wtorek rzecznik rządu Piotr Müller. Sejm zbiera się w czwartek i piątek.