"Część członków sama zrezygnowała z zasiadania w prezydium, inni zostali o to poproszeni. Nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby ciągle ktoś nie przychodził na posiedzenia i uniemożliwiał podejmowanie jakichkolwiek decyzji" - tłumaczył swoją decyzję Lepper. Na czele bojkotu, zdaniem szefa Samoobrony, miał stać Krzysztof Filipek. Jednak on twierdzi, że na żadne posiedzenie zaproszenia nie dostał. "Problem polegał właśnie na tym, że partia po przegranych wyborach nic z tym nie chciała zrobić. Ludzie z terenu domagali się wyjaśnień i dokonania zmian, a władze milczały" - mówi nam Krzysztof Filipek.

Z naszych informacji wynika, że chodziło o zmianę na stanowisku przewodniczącego i wybór nowego prezydium partii. "Działacze Samoobrony po klęsce wyborczej chcieli głowy Leppera i Maksymiuka" - mówi nam nieoficjalnie jeden z prominentnych polityków tej partii. Te informacje potwierdza Maria Zbyrowska, współzałożycielka Samoobrony, która tuż przed ostatnimi wyborami rozstała się z partią Leppera.

"Samoobrona z Andrzejem Lepperem na czele to partia wstydu" - nie przebiera w słowach Zbyrowska. "Już po tym, jak wyszła na światło dzienne seksafera, były oczekiwania, że Lepper da krok do tyłu i do czasu wyjaśnienia sprawy przestanie szefować partii. Teraz nakładają się na to przegrane wybory i prokuratorskie zarzuty dla niego" - mówi Zbyrowska. I dodaje: "Przypomnę, że gdy Łyżwiński dostał status podejrzanego, odwołano go z władz partii. Dlaczego inaczej ma być w przypadku Leppera? Gdyby doszło do tajnego głosowania, Lepper straciłby stanowisko przewodniczącego".

Innego zdania jest rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski, który twierdzi, że bez Andrzeja Leppera Samoobrona nie istnieje. "Było już kilka prób budowania alternatywy dla Samoobrony i wszystkie spełzły na niczym" - dodaje.

Ale nasi rozmówcy przyznają, że na gruzach partii Leppera powstanie nowa inicjatywa polityczna. "Na pewno można się czegoś spodziewać. W tej partii było wiele pozytywnych postaci, a Samoobrona cieszyła się sporym poparciem" - przekonuje Zbyrowska. Krzysztof Filipek pytany o to samo, wyraźnie ucieka od odpowiedzi.
Na razie o lokalnych działaczy chce powalczyć jeszcze Lepper. Już dziś rusza w tournee po Polsce. Pierwszym miastem, do którego pojedzie, będzie Rzeszów.

Następny w kolejce jest Dolny Śląsk. Do końca listopada Lepper chce odwiedzić wszystkie oddziały swojej partii, a na początku grudnia zorganizować Radę Krajową Samoobrony, która wybierze nowe prezydium. "Jeżeli chodzi o Podkarpacie, to obawiam się, że tych, którzy przyjdą na spotkanie z Lepperem, będzie można policzyć na palcach jednej ręki. Ale są też regiony, do których - by tam pojechać, Lepper będzie musiał wykazać się odwagą" - mówi Zbyrowska. Piskorski jednak przewiduje świetlaną przyszłość. "Zabieramy się do pracy nad programem dotyczącym Unii i chcemy powalczyć w eurowyborach. Planujemy też dalszą współpracę z Piotrem Ikonowiczem i Leszkiem Millerem" - mówi rzecznik Samoobrony.