Podczas konferencji zorganizowanej z okazji otwarcia swojego poznańskiego biura Hołownia określił obecną sytuację wymiaru sprawiedliwości jako "bardzo trudną". - Wyjście z tego impasu, który mamy, jest wyłącznie polityczne. Nie ma już innej opcji. Musi się zmienić prezydent i wtedy będziemy w stanie doprowadzić do tego, że ta sytuacja się zmieni – powiedział.

Reklama

Mówiąc o działaniach jakie podjąłby jako prezydent, wskazał przede wszystkim na uporządkowanie sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. W tym kontekście zadeklarował, że po zaprzysiężeniu na urząd prezydenta zaproponowałby złożenie przysięgi trzem sędziom TK wybranym w 2015 r., spotkał się z prezes TK Julią Przyłębską i zaproponował jej "w sposób stanowczy odsunięcie od orzekania sędziów dublerów i dublerów dublerów".

W grudniu 2015 r. Sejm wybrał do TK sędziów: Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego (zmarł w lipcu 2017 r., w jego miejsce wybrany został do TK Justyn Piskorski) i Henryka Ciocha (zmarł w grudniu 2017 r. w jego miejsce do TK wybrany został Jarosław Wyrembak). Poprzedni prezes TK Andrzej Rzepliński nie dopuszczał sędziów: Muszyńskiego, Morawskiego i Ciocha przez ponad rok do orzekania w TK, powołując się na wyroki TK o tym, że ich miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku 2015 r. na podstawie prawnej, uznanej przez TK za zgodną z konstytucją - chodzi o Andrzeja Jakubeckiego, Romana Hausera i Krzysztofa Ślebzaka, którzy nie zostali zaprzysiężeni przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Hołownia zadeklarował, że chce zaproponować ustawy sanacyjne o Trybunale Konstytucyjnym, o Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych. Określił je jako takie, które "nie idą w myśl jakiejś partii i nie czynią z sędziów de facto partyjnych nominatów, tylko rzeczywiście idą w kierunku usprawnienia kontaktu polskiego obywatela z sądem".

Pytany przez dziennikarzy o zbliżający się wybór nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego - kadencja obecnej I prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf kończy się w kwietniu br. - powiedział, że napawa go on obawami. - Bo jeszcze w tak gorącym, przedwyborczym czasie może dojść do kolejnych pozaracjonalnych czynników, które w tej grze się pojawią – ocenił.

- Ta gra, którą toczy PiS razem z prezydentem (…) nie mam pojęcia jaki oni mają plan, co zrobią. Ale bardzo boję się, co będzie z Sądem Najwyższym jeszcze przed wyborami. Przecież wybory pierwszego prezesa SN, ta decyzja, dokona się jeszcze przed 10 maja – zaznaczył.

Podkreślił, że w ocenie części prawników, Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości UE, Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem. Dodał, że nowa KRS "tak naprawdę okazuje się ciałem działającym na nielegalnych podstawach". - To jest element nie reformowania czegokolwiek w Polsce, tylko przejmowania sądownictwa przez jedną partię polityczną – ocenił.

- Myślę, że jesteśmy kilka miesięcy przed naprawdę dramatyczną sytuacją w całym wymiarze sprawiedliwości, zaczynając od SN – powiedział Hołownia.

Podkreślił, że w Polsce każdego roku do rozpatrzenia przez 10 tysięcy sędziów wpływa 15 milionów spraw. - To się nie może "nie zatkać" - powiedział.

Dodał, że jako prezydent zaproponuje stworzenie "sądów pierwszego kontaktu". - Na poziomie powiatu czy kilku gmin, obsługiwane przez asesorów i ławników, będą załatwiały spory cywilne do 15 tys. zł. Będą załatwiały najprostsze sprawy z prawa pracy i odciążą w ten sposób o około jedną trzecią pozostałą strukturę sądowniczą. Udrożnią ten system – zapewnił kandydat.