W czwartek "Rzeczpospolita" pisała, że "Joanna Lichocka będzie sprawozdawcą uchwały ws. słownych ataków na prezydenta, do których doszło podczas jego wystąpienia w Pucku i Wejherowie". Jednak doniesienia dziennika już najwyraźniej nie są aktualne, gdyż według informacji Wirtualnej Polski uzyskanych od polityków PiS, partia rządząca zmieni sprawozdawcę uchwały. W dodatku Sejm zajmie się nią nie na najbliższym posiedzeniu 2 marca, lecz dopiero za kilka tygodni.

Reklama

W rzeczonej uchwale posłowie PiS domagają się, by Sejm "napiętnował barbarzyńskie zachowania wymierzone w autorytet polskiego państwa", kiedy to "grupa chuliganów zakłóciła przebieg państwowych uroczystości, lżąc i obrażając" Andrzeja Dudę.

Parlamentarzyści partii rządzącej, którzy podpisali się pod tym projektem, wybrali na sprawozdawczynię Joannę Lichocką - przypomina WP. Tyle że niedługo po tym wyborze posłanka PiS wykonała w kierunku opozycji w Sejmie osławiony już gest środkowym palcem, przez co znalazła się na cenzurowanym nawet we własnym ugrupowaniu.

- To wydarzenie bez wątpienia nie powinno się zdarzyć i dziś jest wykorzystywane przeciwko nam. W tym sensie jest komplikacją w kampanii pana prezydenta - mówił o "środkowym palcu" Lichockiej prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

W ostatnich dniach Lichocka nie pojawiła się ani na konwencji wyborczej prezydenta, ani na posiedzeniu klubu PiS w Jachrance. Do końca kampanii ma "nie rzucać się w oczy" - mówią WP posłowie PiS.