Biedroń został zapytany w radiowej Trójce, czy rozważa wycofanie się z wyborów prezydenckich, wraz z innymi kandydatami, tak, aby pozostał jeden kandydat - Andrzej Duda, i w związku z tym PKW odwołała wybory. Zapewnił, że nie było tego typu rozmów pomiędzy kandydatami na prezydenta. Dodał, że jego sztab wyborczy w ogóle nie rozważał scenariusza, w którym "próbowałby wycofywać" się z wyborów.
Biedroń zwrócił jednak uwagę, że w związku z epidemią koronawirusa "kampanii wyborczej nie ma". W jego ocenie, wybory prezydenckie, jeżeli się odbędą, to przy "ogromnym zagrożeniu", gdyż do urn pójdą miliony Polaków, a prawie pół miliona będzie zaangażowanych w organizację wyborów.
- powiedział Biedroń.
O przesuniecie wyborów prezydenckich w związku z epidemią apeluje do rządu większość formacji politycznych. Sprzeciwia się temu PiS. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek (PiS) oceniła w środę, że nie ma dzisiaj sytuacji, w której trzeba przełożyć termin wyborów. Wyjaśniła, że rząd nie ogłosił dotąd stanu wyjątkowego. - oceniła. Dodała, że przełożenie wyborów mogłoby doprowadzić do anarchii.
W środę wicepremier Jarosław Gowin stwierdził, że "dziś jest za wcześnie, by przesądzić, czy wybory prezydenckie odbędą się w maju czy nie". - stwierdził. Dodał, że pora na podjęcie takiej decyzji, to będzie dzień po świętach Wielkanocnych.
Zdaniem wicepremiera Jacka Sasiba, nie ma przesłanek do odwołania, czy przesunięcia wyborów prezydenckich, ani wprowadzenia stanu wyjątkowego. Według niego, wszystko wskazuje na to, że do wyborów dojdzie.