Decyzja o odejściu radnego z PiS ma związek z przyjętą w sobotę rano przez Sejm jedną z poprawek ustawy tzw. tarczy antykryzysowej, które mają wesprzeć służbę zdrowia w zwalczaniu epidemii koronawirusa, a także zniwelować negatywne skutki tej epidemii dla polskiej gospodarki. Wśród przyjętych poprawek do specustawy znalazła się zaproponowana przez PiS zmiana Kodeksu wyborczego, umożliwiająca głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie i ponad 60-letnim.

Reklama

Zdaniem radnego "wrzutka do ustawy pomocowej, zmieniająca sposób przeprowadzenia głosowania w najbliższych wyborach przebrała miarę akceptowalnego dla mnie stopnia cynizmu i nieliczenia się przez PIS z niczym poza własnym partyjnym interesem".

"Kolejny raz w tym tylko roku (po pseudoreformie sądów i miliardach dla propagandowej TVP) PiS prowadzi politykę, z którą się osobiście w sposób zdecydowany nie zgadzam, bo jest po ludzku nieprzyzwoita. Oczywisty cel, jakim jest dla każdej partii utrzymanie się przy władzy, nie może być osiągany za wszelką cenę poprzez psucie państwa i demolowanie zasad demokratycznych" - napisał.

Jego zdaniem tym razem w obrzydliwy sposób wykorzystano konieczność pilnego uchwalenia ustaw pomocowych dla wstawienia przepisów umożliwiających zachowanie pozorów prawidłowości aktu wyborczego w nienormalnych warunkach.

"Można rzecz jasna udawać nadal, że nie ma stanu wyjątkowego i wprowadzać w imię interesu społecznego kolejne, zapewne słuszne ograniczenia wolności, bo to służy pewnemu dobru wspólnemu, w czasie zagrożenia epidemią. Jednak, choć osobiście jestem przerażony perspektywą ewentualnego powrotu do władzy PO i rządami osób o katastrofalnym wręcz braku kompetencji i talentu, których symbolem może być obecna kandydatka tej partii Pani Kidawa i jej otoczenie, są jakieś granice nadużyć i zwyczajnego osobistego wstydu za szyld, który przez kilkanaście lat reprezentowałem" - podkreślił.

Według Dyby-Bojarskiego, parcie do wyborów za wszelką cenę, także w sytuacji, gdy szczyt zachorowań w Polsce nie wybuchnie z takim impetem, jak winnych krajach jest nieprzyzwoite.

Przekonuje, że "wiecznym uzasadnieniem kolejnych szkodliwych dla państwa zagrań PiS nie może być to, że rządy ludzi w typie Schetyny, Nitrasa czy Neumanna, czy innych pożal się Boże liderów KO (Koalicji Obywatelskiej-PAP) byłyby jeszcze gorsze".

Dlatego - jak napisał - rezygnuje z członkostwa w partii Prawo i Sprawiedliwość. Zwrócił uwagę, że skoro można bez zachowania jakiegokolwiek trybu zmieniać kodeks wyborczy chwilę przed wyborami w głosowaniu online, to jego rezygnacja na portalu społecznościowym również wystarczy.

Po odejściu Dyby-Bojarskiego z PiS ugrupowanie będzie miało w 40-osobowym łódzkim samorządzie siedmioro radnych.