Partyjne doły domagają się od Jarosława Kaczyńskiego wycofania zawieszenia Ujazdowskiego, Dorna i Zalewskiego oraz dopuszczenia ich do głosu podczas kongresu partii.

"Nie kwestionujemy przywództwa w naszej partii, ale chcielibyśmy, żeby działała wedle demokratycznych prawideł. Chcemy po prostu dialogu w partii" - piszą w liście do prezesa działacze z Wrocławia. Pod korespondencją podpisali się głównie politycy z dawnego Przymierza Prawicy, czyli ugrupowania wchłoniętego przez PiS, które tworzył m.in. Kazimierz Ujazdowski.

Były minister kultury pytany przez PAP o opinię na ten temat, powiedział, że bardzo cieszy go fakt, że są jeszcze politycy w PiS, którzy nie boją się narazić Jarosławowi Kaczyńskiemu. "Mam pełne prawo wziąć udział w kongresie, zabrać głos i wziąć udział w dyskusji. Dlatego też bardzo dziękuję kolegom za ten akt odwagi i solidarności. Dziękuję, że upomnieli się o to prawo" - stwierdził.

Dawid Jackiewicz, prezes zarządu okręgu wrocławskiego PiS przyznał, że pod listem się nie podpisał i nie zamierza tego robić, bowiem - jak mówił - takie działanie tylko zaognia konflikt.

Z listem najpierw powinien zapoznać się prezes Kaczyński, a nie media. Takie działanie nie służy rozwiązywaniu problemów, konfliktów lecz je zaognia - powiedział Jackiewicz. Dodał, że wrocławski okręg PiS liczy 800 członków. Natomiast w okręgu dolnośląskim jest ich około dwóch tysięcy.

Dorn, Ujazdowski i Zalewski na początku listopada zrezygnowali z funkcji wiceprezesów PiS. Wcześniej wystosowali list do prezesa partii w sprawie zmiany sposobu zarządzania PiS. W połowie listopada Jarosław Kaczyński zdecydował o zawieszeniu ich w prawach członków partii i rozpoczęciu przeciwko nim postępowania przed koleżeńskim sądem dyscyplinarnym.