Wieczorem w TVN24 Kempa powiedziała, że "to, co się dzieje, to po prostu jest jeden wielki skandal". "Sprawa jest obliczona na to, żeby uderzyć we mnie, jako w osobę, która w tej chwili bardzo uaktywniła się politycznie" - dodała była wiceminister sprawiedliwości.

"Czuję się pomówiona, a moje ewentualne wypowiedzi były zmanipulowane. Moje rozmowy z dyrektorem szpitala MSWiA dotyczyły tylko zdrowia mojej mamy" - zapewniała Kempa w "Kropce nad i".

Według "Newsweeka", jej rozmowa z szefem szpitala MSWiA została nagrana w połowie stycznia 2007 roku, a więc na miesiąc przed zatrzymaniem podejrzanego o korupcję Mirosława G. Dlaczego podsłuchiwano rozmowy jego przełożonego Marka Durlika, wówczas szefa szpitala MSWiA? Dlatego, że CBA także jego podejrzewało o przestępstwo - wyłudzanie pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia.

W tej chwili nagranie rozmowy i stenogram leżą w kancelarii tajnej Prokuratury Okręgowej w Warszawie - pisze "Newsweek" i dodaje, że informację tę potwierdził w dwóch niezależnych źródłach.

I Durlik, i Kempa przyznają, że się kontaktowali. Ale, według obecnej posłanki PiS, chodziło tylko o zdrowie jej matki, która była operowana w szpitalu MSWiA. "Owszem, pan Durlik wspominał, że jakieś postępowanie się toczy, ale ja powiedziałam wyraźnie, że jeżeli prowadzi je taki organ jak CBA, to coś jest na rzeczy. I tyle" - zapewnia Kempa.

W podobnym tonie wypowiada się dr Durlik: "Leczyłem matkę minister Kempy. Przy okazji rozmowy telefonicznej o operacji zapytałem ją, co prokuratura i CBA robią w szpitalu. Nie powiedziała mi, że będzie interweniować".

Mimo to nagranie stało się podstawą do wszczęcia śledztwa - pisze "Newsweek". Śledczy z warszawskiej prokuratury okręgowej chcieli wyjaśnić, czy ujawniona została tajemnica państwowa dotycząca działań CBA i prokuratury. A jeśli tak, to kto jest za to odpowiedzialny.

Kempa odpiera zarzuty i domaga się publikacji treści jej rozmów z byłym dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie. Była wiceminister twierdzi, że łączenie jej osoby ze sprawą Mirosława G. to próba powstrzymania jej przed krytykowaniem nowego szefostwa resortu sprawiedliwości. Jednocześnie podkreśla, że CBA podsłuchy stosowano zgodnie z prawem.

Śledztwo zatrzymano. Prokurator Jacek Nieszpaur, który miał je prowadzić, odszedł z pracy - jak mówi - ze względu na naciski polityczne. "Dużo wiecie, ale nie mogę o tym rozmawiać" - tylko tyle powiedział "Newsweekowi". Prokuratura Krajowa wróciła do badania wątku rozmowy Kempy z Durlikiem dopiero po zmianie ministra sprawiedliwości.