Minister ujawnił, że prokurator tłumaczył opóźnienie zbiegiem okoliczności w związku z okresem świątecznym. "Wyjaśniał, że kierowano się jedynie tym, by zapewnić wszystkim mediom równy dostęp do takiej informacji, co by nie było możliwe w dni, kiedy np. gazety się nie ukazują" - mówił Ćwiąkalski.

I dodał, że prokurator zapewnił go, iż taka sytuacja już się nie powtórzy.

"Osobiście uważam, że informację o przesłuchaniu prokuratura powinna podać choćby w Wigilię, która formalnie była dniem pracy, pierwszym po dokonaniu tej czynności" - podsumował minister.

Krauze był od końca sierpnia podejrzany o złożenie fałszywych zeznań (gdy jako świadek zeznawał 14 lipca w sprawie przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa) oraz o utrudnianie śledztwa w sprawie przecieku - za co grozi do pięciu lat więzienia.

Miał status podejrzanego, ale formalnie nie przedstawiono mu zarzutu, bo przebywał za granicą. Krauze nie stawił się pod koniec września w prokuraturze na przesłuchanie i dlatego wydała ona nakaz jego zatrzymania przez ABW, uchylony 15 listopada.

W zeszły piątek Krauze stawił się w prokuraturze. Został przesłuchany i wreszcie przedstawiono mu zarzuty. Biznesmen do niczego się nie przyznał i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura ujawniła fakt przesłuchania dopiero w czwartek.

Klub PiS żąda, by sejmowa komisja sprawiedliwości zajęła się sprawą "nieujawnienia informacji" o przesłuchaniu Ryszarda Krauzego i zapowiedzią umorzenia śledztwa w sprawie tzw. grupy trzymającej władzę.

Białostocka prokuratura potwierdziła dziś, że śledztwo dotyczące tzw. grupy trzymającej władzę, czyli próby ustalenia osób, które wysłały Lwa Rywina z korupcyjną propozycją do Agory, zostanie umorzone.

PiS uważa, że sprawy te "nasuwają poważne wątpliwości co do zasadności podjętych decyzji i szczerości intencji zwierzchników prokuratury".