Według tygodnika "Newsweek", decyzja o nałożeniu podatku na Piskorskiego ma zapaść lada dzień. Kończy się bowiem kontrola, w ramach której urzędnicy weryfikują informacje wpisane przez europosła w zeznaniu podatkowym za 2001 rok.

"Newsweek" podał, że inspektorzy skarbowi odkryli, że Piskorski ma o 100 tysięcy złotych więcej, niż deklarował. Oznacza to, że po nałożeniu karnego podatku Piskorski będzie musiał zapłacić fiskusowi ponad 75 tys. złotych.

O prześwietlenie finansów Piskorskiego wystąpiła prokuratura, badająca źródła jego pieniędzy w ramach większego śledztwa dotyczącego majątków liderów grupy pruszkowskiej.

Jak przekonuje Piskorski, jego majątek był wielokrotnie badany i nigdy nie wykryto żadnych nieprawidłowości. Ostatnia kontrola - zdaniem polityka - złamała wszelkie zasady.

"Pod pozorem kontroli PIT-ów 2001 przeprowadzano sprawdzenie wszystkich moich zeznań za okres ostatnich siedemnastu lat. Według moich prawników, jest to fundamentalne naruszenie prawa" - napisał europoseł w oświadczeniu.