Ubiegający się o fotel prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że jeszcze nieznany jest mu termin głosowania nad ustawą o wyborach korespondencyjnych. Podkreślił, że jeżeli zostałby on zaplanowany na 20.30, czyli na czas, w którym w TVP ma się odbyć debata kandydatów na prezydenta, to nie weźmie w niej udziału. Oczywiście, że zrezygnuję z udziału w debacie, ponieważ najważniejsze jest zatrzymanie złego prawa – powiedział programie "Tłit" na portalu wp.pl.

Reklama

Ocenił, że wyznaczenie terminu głosowania na czas debaty w telewizji publicznej byłoby "czystą złośliwością". To jest czysta złośliwość, jeżeli my jako kandydaci nie wiemy, o której mamy głosowania, a w tym dniu mamy ważną debatę – oznajmił Kosiniak-Kamysz.

Senat we wtorek wieczorem odrzucił ustawę w sprawie głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 2020 r. Niewykluczone, że środę zajmie się nią Sejm. Ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. została uchwalona przez Sejm 6 kwietnia z inicjatywy PiS i przewiduje, że głosowanie w tegorocznych wyborach prezydenckich ma być tylko korespondencyjne.

W środę o godz. 20.30 w siedzibie TVP odbędzie się debata kandydatów w wyborach prezydenckich. W trakcie debaty każdy kandydat będzie miał maksymalnie minutę na odpowiedź na pięć pytań dotyczących: polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, polityki społecznej, gospodarki i ustroju państwa.