Tak jak i wszystkie kraje, zostaliśmy poważnie dotknięci problemem pandemii - powiedział prof. Zembala w Polsat News.

Reklama

Stwierdził, że w Polsce widać wyraźny postęp w walce z koronawirusem, "nawet jeśli pewne regiony, jak Śląsk, walczą - ale wygrają".

Przyznał również, że sytuacja globalnie nie jest do końca opanowana. Zwrócił uwagę, że ma sygnały od znajomych z Norwegii, że za dwa tygodnie spodziewają się kolejnej fali uderzenia epidemii.

Tym bardziej wspieram działania Głównego Inspektora Sanitarnego, ministra Pinkasa, i ministra Szumowskiego, bo oni twardo mówią nie odmrażajmy, trzymajmy te restrykcje dla dobra chorych - mówił prof. Zembala.

Wytrzymajmy dwa tygodnie, jeżeli wytrzymamy - wygramy - dodał.

Powiedział również, że "pozytywny finał walki z koronawirusem widzi blisko".

Nie uderzajmy się po twarzy siekierą – odpowiedział zapytany o ocenę działań rządu w walce z epidemią. Jego zdaniem dzisiaj sytuacja także na Śląsku, dzięki połączonym wysiłkom prezydentów poszczególnych miast, ofiarnym ludziom, jest pod kontrolą. Chwalił również pracę służb wojewody śląskiego.

Oceniając działania rządu dodał, że "sukces jest słowem dużym".

Ja myślę, że jeżeli dzisiaj możemy powiedzieć, że nie ma sytuacji włoskiej czy hiszpańskiej, gdzie chorzy umierali w przedsionkach szpitali, tylko szpitale jednoimienne stworzyły szansę, to jest powód do dumy - powiedział.

Pochwalił także ministra zdrowa za wprowadzenie jeszcze przed pandemią bardzo ważnego zawodu - asystenta zabiegowego lekarza. Ocenił, że to była odpowiedź na alarmujący raport, w którym sygnalizowano potrzebę powstania takiego zwodu w obliczu niedoboru kadr medycznych.