Dera był pytany na antenie TVN24 o projekt sejmowej komisji przewidujący wzrost wynagrodzeń dla parlamentarzystów i samorządowców.

Reklama

- Jeżeli chodzi o wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie, w tym parlamentarzystów, to tu mamy absolutny bałagan. Mnie naprawdę zszokowała wiadomość, że skarbnik miasta stołecznego Warszawa zarabia trzy razy tyle co minister finansów - mówił Dera.

Jak dodał, w tej kwestii musi dojść do politycznej zgody ponad podziałami. - Państwo szanujące się musi mieć dobrze ustawioną siatkę płac - podkreślił.

Pytany, czy ten projekt był konsultowany z Kancelarią Prezydenta, Dera odparł, że były zapowiedzi w zakresie "uporządkowania" kwestii wynagrodzeń. - Ja sam z prezydentem rozmawiałem wcześniej na ten temat - powiedział.

Projekt przyjęty w czwartek przez komisję regulaminową, spraw poselskich i immunitetowych wiąże wysokość wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie nie - jak dotychczas - z kwotą bazową corocznie określaną w ustawie budżetowej, ale z wynagrodzeniami sędziów Sądu Najwyższego.

Podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego (w drugim kwartale 2019 r. kwota ta wyniosła 4839,24 zł). Dla obliczenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN przyjmuje się wielokrotność tej podstawy z zastosowaniem mnożnika 4,13.

Projekt przewiduje m.in., że prezydentowi przysługiwałoby wynagrodzenie w wysokości 1,3-krotności wynagrodzenia sędziego Sądu Najwyższego, a pierwszej damie - wynagrodzenie odpowiadające 0,9-krotności tego wynagrodzenia. W przypadku marszałków Sejmu i Senatu byłaby to 1,1-krotność wynagrodzenia sędziego, natomiast posłom i senatorom przysługiwałoby uposażenie na wysokości 0,63-krotności wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN.