W środę premier Mateusz Morawiecki zapowiedział połączenie dotychczasowych Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na czele nowego resortu ma stanąć poseł PiS Przemysław Czarnek.

Reklama

Sasin był pytany w radiu RMF FM, dlaczego obóz rządzący zdecydował się, by na czele nowego resortu stanął właśnie Czarnek.

To jest nowe ministerstwo, to jest zmiana nie personalna, ale również strukturalna - dochodzi do połączenia Ministerstwa Edukacji z Ministerstwem Nauki (...). Minister Czarnek biorąc pod uwagę taką binarność tego nowego ministerstwa, myślę lepiej odpowiada wyzwaniom - powiedział Sasin.

Na uwagę o emocje i kontrowersje pojawiające się wokół osoby Czarnka, Sasin odparł, że rozumie, iż niektórym może przeszkadzać, że ktoś ma wyraziste poglądy. Te poglądy, które ma pan poseł, minister Czarnek, to są poglądy, które odpowiadają również temu, co nasze środowisko polityczne głosi, czyli, że nie ma miejsca w Polsce, a przede wszystkim nie ma miejsca w edukacji na narzucanie ideologii - podkreślił wicepremier.

Trzeba karcić, ale nie poprzez bicie kogokolwiek - mówił Jacek Sasin, odnosząc się z kolei do pracy naukowej Przemysława Czarnka, który nie kryje swoich poglądów na temat kar cielesnych.

Przyszły minister edukacji i nauki w artykule "Karcenie małoletnich w świetle Konstytucji RP" tak uzasadniał kary cielesne wobec dzieci: "Niekiedy istnieje konieczność zastosowania przymusu fizycznego, w tym kary cielesnej (...) Konieczność stosowania tego rodzaju kar wydaje się być oczywista: qui bene amat, bene castigat (kto kocha naprawdę, ten karci surowo), melius est pueros flere quam senes (lepiej płakać w dzieciństwie niż na starość) - mówili starożytni, którym trudno zarzucić wyznawanie nierealistycznej wizji człowieka".

Ja tych poglądów akurat nie podzielam - dodał Sasin, zaznaczając, że nie zna "tych opracowań naukowych".

Ociepa: Porozumienie bardzo dobrze przyjęło kandydaturę Czarnka na szefa MEiN

Marcin Ociepa pytany w czwartek w TVN24 o ocenę kandydata na nowego ministra edukacji i nauki powiedział, że "w Porozumieniu akurat ta kandydatura została bardzo dobrze przyjęta". Dlatego, że znamy prof. Czarnka. (...) Poza wizerunkiem, który on sam buduje bądź jest mu budowany, jest to człowiek wykształcony, z habilitacją (doktor hab. nauk prawnych - PAP), profesor KUL - dodał wiceminister obrony.

Wiceminister obrony był też pytany o wypowiedź Czarnka z czerwca w TVP Info, w której polityk PiS mówiąc o mniejszościach seksualnych powiedział: "Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją". Ociepa odnosząc się do tej wypowiedzi powiedział, że Czarnek powinien przeprosić za te słowa. Dodał przy tym, że "wypowiedź ta padła w studiu telewizyjnym w ramach emocjonalnej, pełnej uproszczeń dyskusji".

Ociepa dodał, że sprawowanie urzędów publicznych zmienia ludzi. Wyraził przy tym przekonanie, że podobne wypowiedzi ze strony Przemysława Czarnka nie będą się powtarzały. Wierzę, że sprawowanie tego urzędu także go zmieni w wymiarze retorycznym i wizerunkowym - dodał polityk Porozumienia.

Murdzek: Mam nadzieję, że wyjaśni pewne kwestie

Pytany przez Beatę Lubecką o Przemysława Czarnka, który zajmie jego miejsce i dodatkowo dostanie również resort edukacji, Wojciech Murdzek, szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego, odpowiada, że jego następca ma "trochę utrudniony start".

Reklama

Mam nadzieję, że będzie wyjaśniał pewne kwestie – dodaje odchodzący za chwilę minister.

Dopytywany o homofobiczne wypowiedzi Czarnka, Murdzek odpowiada, że nie ma powodów by włączać się w tę dyskusję.Brak wyższego stopnia naukowego?

Myślę, że moja osoba została przyjęta nadzwyczaj dobrze w środowisku rektorów, profesorów. Nie odczuwałem dyskomfortu – komentuje Gość Radia ZET. Kompleksy? - Nie. Rozmawialiśmy i pracowaliśmy. To bardzo interesujące środowisko – dodaje Wojciech Murdzek.

Morawska-Stanecka: Przemysław Czarnek jest niegodny tego, żeby być ministrem w polskim rządzie

Wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) stwierdziła, że nominacja Czarnka na ministra edukacji i nauki jest "skandaliczna, bo to jest homofob, człowiek, który nie szanuje podstawowych wartości UE".

Morawska-Stanecka podkreśliła w czwartek w Polsat News, że rekonstrukcja rządu to wyłącznie drobne zmiany wynikające z kłótni na prawicy. Zbigniew Ziobro walczył o wpływy, w związku z czym Jarosław Kaczyński musiał wejść do rządu, żeby pilnować Zbigniewa Ziobry, bo tak naprawdę to my jeszcze nie wiemy, co będzie robił. Najprawdopodobniej będzie pilnował, żeby Zbigniew Ziobro za bardzo nie zagrażał Mateuszowi Morawieckiemu - stwierdziła senator.

Jej zdaniem prezes PiS "już dawno powinien znaleźć się w rządzie i odpowiadać za to, co rząd robi, bo tak to nie odpowiadał za nic". Był po prostu zwykłym posłem, który i tak sterował z tylnego siedzenia, a nie ponosił absolutnie żadnej odpowiedzialności. To, że wszedł do rządu, będzie powodowało faktycznie to, że kiedyś będzie można i jego rozliczać za to, co ten rząd będzie robił. A co będzie robił to zobaczymy - zaznaczyła.

Morawska-Stanecka odnosząc się do nominacji Czarnka na ministra edukacji i nauki, stwierdziła, że jest on "niegodny tego, żeby być ministrem w polskim rządzie". Myśleliśmy, że po pani Annie Zalewskiej już nie może być gorzej w edukacji. Okazuje się, że może. To skandaliczna nominacja, bo jest to homofob, człowiek, który mówił, że społeczność LGBT to nie ludzie, który w zasadzie nie szanuje podstawowych wartości UE. Wczoraj słyszeliśmy o kolejnym zabójstwie dwunastolatki z powodu nagonki homofobicznej, a to właśnie ta osoba ministra jest też odpowiedzialna za tę nagonkę, bo mówi się, że to w kampanii wyborczej ostra polemika. Nie, to są słowa, które nigdy od przedstawiciela nauki, od posła nie powinny paść - podkreśliła wicemarszałek Senatu.

Senator była też pytana o ostrzeżenie, że PSL zerwie koalicję w Senacie jeśli senatorowie PO nie zagłosują za ich poprawkami do noweli ustawy o ochronie zwierząt. Morawska-Stanecka przyznała, że dziwi się, iż "takie słowa w ogóle padły". Rozumiem w ten sposób koalicję w Senacie i pakt senacki, że poszliśmy razem dla obrony pewnych wartości, fundamentów prawa, wymiaru sprawiedliwości, wartości europejskich. Nie po to jesteśmy w Senacie w koalicji większościowej, żeby w każdej sprawie głosować tak samo - powiedziała.

Zdaniem wicemarszałek ustawa ta powinna zostać przyjęta przez Senat bez poprawek. Dyskusja nt. ochrony zwierząt trwa już od wielu lat. Dla mnie to, co jest w tej ustawie jeżeli chodzi o kwestie zakazu hodowli zwierząt futerkowych czy uboju rytualnego, to jest kwestia cywilizacyjna - podkreśliła.