Opozycja twierdzi, że wina nie leży tylko po stronie Palikota, ale głównie rządu, który zmiany blokuje. Pewne jest jedno: po dziewięciu miesiącach rządów PO i wydaniu wojny biurokracji nie ma konkretów, którymi partia mogłaby się pochwalić na tym polu. I akurat w tym przypadku hamulcowym nie są ani opozycja, ani prezydent.

Reklama

Temat Palikota stanął na jednym z ostatnich posiedzeń władz klubu PO za sprawą kolejnego wybryku posła. Palikot nazwał prezydenta chamem i odmówił przeproszenia. Ale nie na tym fakcie skoncentrowano się tym razem. Jak się dowiedzieliśmy, posłowie postanowili przyjrzeć się uważnie, czego ich kolega Palikot dokonał w komisji. Powstaje już specjalny raport na ten temat.

"Wygląda to fatalnie. Nie chodzi tylko o to, że niewiele zrobił. Obawiamy się, że wkrótce mogą się pojawić zarzuty o uleganie lobbingowi różnych firm" - mówi DZIENNIKOWI poseł z prezydium. Bardziej dyplomatyczny jest szef klubu Zbigniew Chlebowski. Ale i on przyznaje: "Efekty prac komisji kierowanej przez Janusza są niezadowalające. Oczekiwałem więcej. We wrześniu wrócimy do sprawy i będziemy musieli rozważyć zmiany w składzie komisji" - zapowiada wprost Chlebowski.

Dwa tygodnie wcześniej kierowana właśnie przez szefa klubu PO komisja finansów, głosami samej PO, odrzuciła przygotowany przez komisję Palikota projekt noweli prawa bankowego. Dlaczego? "Bo to był bubel" - odpowiadają posłowie. Ale to nie jedyny przykład. Posłowie PO z kierownictwa komisji spraw wewnętrznych i administracji zablokowali przysłany przez Palikota projekt noweli ustawy o usługach detektywistycznych, bo jest podejrzenie, że zmiany mają służyć interesowi tylko jednej firmy zaprzyjaźnionej z posłem PSL Wiesławem Wodą z komisji Przyjazne Państwo.

"Nic" - to najdelikatniejsza odpowiedź posłów PO na pytanie, czego dokonała komisja Palikota. Zamiast zapowiadanych na 100 dni komisji 100 ustaw, do tej pory do marszałka Sejmu wpłynęło 56 projektów. Ale nie liczba jest główym problemem. Kiedy dokona się uważnego przeglądu, okazuje się, że przedstawione propozycje niewiele zmieniają w życiu codziennym ludzi. Większość to tylko korekty, często chaotyczne. Komisja nie zajęła się np. do tej pory ustawą o swobodzie działalności gospodarczej, choć to tu jest klucz do ograniczania koncesji, licencji i pozwoleń. Palikot doprowadził co prawda do przygotowania poważnej nowelizacji prawa budowalnego. Okazało się jednak, że w tym samym czasie projekt zmian w tym zakresie składa rząd. I choć rządowa wersja tylko w niewielkim stopniu upraszcza skomplikowane procedury, to zapadła decyzja, że PO ma właśnie ją wspierać.

"Największym wrogiem Palikota są jego koledzy z rządu. Oni nie są zainteresowani, by cokolwiek realnie wyszło z tych prac" - mówi zasiadający w komisji Paweł Poncyliusz z PiS.

Faktycznie jest tak, że Palikot raz w tygodniu spotyka się z szefem gabientu politycznego premiera Sławomirem Nowakiem. I na tej linii zapadają decyzje czy pomysły komisji będą realizowane, czy też nie. A najcześciej nie są. Z różnych powodów. Czasem oporu urzędników resortów, którzy stosują obstrukcję. Czasem, jak przyznaje sam Palikot, bo nie ma zgody politycznej. Jeden z członków komisji zapytał wprost Palikota, co z szumnie zapowiadanym po głośnym przypadku piekarza z Legnicy zwolnieniem z VAT darowizn żywności na cele charatytywne. W odpowiedzi usłyszał: "Nie mogę, bo Tusk się nie zgadza".

Co na to sam Palikot? W weekend był nieuchwytny. W TVN można było zobaczyć obrazki, jak pływając na Sulwaszczyźnie, zaczął już poselskie wakacje.