Dziennik Gazeta Prawana logo

Palikot o "chamie": Nazwałem rzecz po imieniu

21 sierpnia 2008, 16:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Palikot o "chamie": Nazwałem rzecz po imieniu
Inne
"Prezydent przesłuchując ministra spraw zagranicznych zachował się chamsko. Nic nie poradzę" - Janusz Palikot nie wycofa się ze swojej wypowiedzi o Lechu Kaczyńskim. I brnie - twierdzi, że Kancelaria Prezydenta nie zareagowała na publikację "Polityki", z której wynika, że w latach 80. Kaczyńskiemu przepisywano silne leki psychotropowe. Wszystko to poseł PO mówił na rusztowaniu ubrany w kombinezon malarski.

"To debata o granice wolności słowa w Polsce. Moją intencją nie było obrażanie pana prezydenta, tylko nazwanie rzeczy po imieniu" - tłumaczył Janusz Palikot swoje lipcowe zachowanie dziennikarzom, którzy zebrali się w Lublinie, by obejrzeć kolejny show kontrowersyjnego polityka.

Palikot, ubrany w kombinezon roboczy, zwołał konferencję, by napiętnować kolejny prawny absurd. By móc odnowić swoją kamienicę, musi za 28 tysięcy złotych przygotować projekt jej pomalowania. Mimo że nie zmienia nawet jej koloru.

"Na czym polegałby projekt architektoniczno-budowlany pomalowania kamienicy na ten sam kolor na jaki była pomalowana wcześniej?" - kpił Palikot. Poseł żalił się również na skomplikowane i długotrwałe formalności, które musiałby spełnić, by w końcu móc złapać za pędzel.

Ale dziennikarze interesowały też inne sprawy. Między innymi śledztwo, jakie w sprawie obrażenia prezydenta wszczęła prokuratura.

"Możemy mówić, że się zachował nieelegancko, ale i tak wszyscy wiemy, co to znaczy. Poniżać kogoś drugiego, pozbawiać go jego podmiotowej godności, to zachować się w sposób chamski wobec tego człowieka i takie było zachowanie pana prezydenta, który nie miał w dodatku odwagi przeprosić za to opinii publicznej" - tłumaczył poseł.

Chodzi o jego słynny komentarz do opisywanej przez DZIENNIK rozmowy Lecha Kaczyńskiego z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. Według tej relacji spotkanie przypominało raczej przesłuchanie niż dyskusję polityków.

Palikot zauważył, że Kancelaria Prezydenta nie odniosła się do publikacji tygodnika "Polityka" z 16 sierpnia. Wydrukowano tam kopie dokumentów z opublikowanej w internecie teczki Lecha Kaczyńskiego z IPN dotyczących stanu jego zdrowia, m.in. lekarstw przepisywanych prezydentowi w latach 80.

"Są tam silne środki psychotropowe, które podaje się w stanach głębokiej nerwicy, a także osobom chorym na schizofrenię i paranoję. W stosunku do tej informacji zamieszczonej przez <Politykę>, która wydrukowała receptę, nie ma żadnego komentarza ze strony kancelarii pana prezydenta. Niech to będzie też za podsumowanie jego nonszalanckiej wizyty w Gruzji - dodał Palikot.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj