Na początku obrad głos zabrała posłanka KO Małgorzata Tracz, która miała na twarzy maseczkę z symbolem protestu przeciwko wyrokowi TK - czerwoną błyskawicą.- mówiła Tracz zwracając się do prezesa PiS i rządzących.
- mówiła Małgorzata Tracz (KO), która wystąpiła z wnioskiem formalnym.
- powiedział na początku obrad wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS).
Gdy z wnioskiem formalnym o dołączenie do porządku obrad izby projektu ustawy klubu Lewicy, liberalizującego dostęp do aborcji wystąpiła Joanna Scheuring-Wielgus, przy mównicy towarzyszyła jej grupa posłanek Lewicy z tablicami "kobieta decyduje". Następnie cała grupa opuściła mównicę i stanęła w pobliżu miejsc PiS, gdzie siedzi Jarosław Kaczyński. Machały tablicami: "kobieta decyduje", "legalna aborcja".
Posłanki krzyczały: "to jest wojna!" Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki ogłosił przerwę i wezwał na salę Straż Marszałkowską.
W wyniku tego na sali sejmowej wybuchło ogromne zamieszanie. Funkcjonariusze straży marszałkowskiej oddzielali ławę, w której znajduje się prezes PiS Jarosław Kaczyński i inni posłowie PiS, od protestujących posłanek.
Wicemarszałek Terlecki wykluczył z obrad posłów KO: Klaudię Jachirę i Sławomira Nitrasa.
Sytuacja ta miała miejsce, gdy grupa posłów opozycji stanęła koło mównicy, a potem w pobliżu miejsc PiS, gdzie siedzi Jarosław Kaczyński, i wznosiła okrzyki: "to jest wojna!".
- mówił Terlecki.
Analogiczna sytuacja miała miejsce w odniesieniu do Nitrasa.
Wicemarszałek pouczył też i przywoływał do porządku kilku innych posłów opozycji: Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica), wiceprzewodniczącą klubu KO i liderkę Inicjatywy Polska Barbarę Nowacką, Michała Szczerbę (KO).
Straż Marszałkowska, wezwana przez wicemarszałka Terleckiego, oddzieliła kordonem ławy, w których zasiadają posłowie PiS od protestujących posłów opozycji.
Wcześniej Sławomir Nitras zwrócił się o uzupełnienie porządku obrad o projekt ustawy przekazującej 2 miliardy zł, które mają trafić na media publiczne, na walkę z COVID.
Małgorzata Kidawa-Błońska zażądała przeprosin.
W ubiegły czwartek TK orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.
Orzeczenie TK wywołało w całej Polsce falę protestów przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego - manifestacje, blokowanie ulic, protesty przed i w kościołach, a także akcje w mediach społecznościowych.