Profesor odniosła się do słów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który polecił Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszcząć postępowanie karne wobec wszystkich osób, które upubliczniły nazwiska i adresy funkcjonariuszy brutalnie interweniujących podczas protestów Strajku Kobiet.

Reklama

- To, co się działo wtedy na placu Powstańców Warszawy, jest więcej niż skandaliczne. Przypomina się rok 1968. Wtedy też "tajniacy" wkręcali się w tłum tzw. robotników. Władza i Zbigniew Ziobro przejmują metody gomułkowskie. Władza, która ucieka się do takich ohydnych zagrywek, traci władze. Jest w panice. Stajemy się maleńkim państwem despocji. Rządzi nami szaleniec. To chore i niezwykle szkodliwe - powiedziała w Poranku Radia TOK FM prof. Środa.

"Morawiecki utracił zaufanie"

Według niej premier Mateusz Morawiecki utracił zaufanie w społeczeństwie. - Nie wiadomo, na jakiej podstawie podejmowane są decyzje. Jest chaos. Rzuca się restrykcjami, kiedy jest już za późno, albo ogłoszą się je za wcześnie. To ograniczenie co do świąt jest dziwne. Merytorycznie może i rozsądne, ale z punktu widzenia swobód obywatelskich wydaje się więcej niż kuriozalne. Jak rząd zamierza kontrolować wigilijne stoły? Będzie rozsyłał bojówki po domach? Rozumiem, że to pewna rada. Ale miałoby to sens, gdyby osoba wysuwając takie coś cieszyła się jakimś zaufaniem - oceniała Środa, komentując rządowe wytyczne w sprawie świąt.