Minister Skarbu Państwa bez względu na opcję polityczną, którą reprezentuje, powinien zwracać uwagę na nieprawidłowości w spółce, która mu podlega. Audyt w TVP,
który został wykonany na moją prośbę, wskazuje na naruszenie prawa. Nie mogłem nic innego zrobić, jak zawiadomić prokuraturę. Gdybym tego nie zrobił, to ja bym naruszył prawo. Prezes
Urbański w swoich oficjalnych wypowiedziach recenzuje to, co robią politycy, próbuje straszyć opinię publiczną, wchodzi więc sam w polityczne buty. Patrząc na jego powiązania z PiS, widać
wyraźnie, że postanowił jeszcze raz wejść na polityczny grunt.
Ja go traktuję jako złego prezesa spółki akcyjnej, której właścicielem jest Skarb Państwa. Jako prezes zarządu nie zadbał, aby księgi rachunkowe TVP były prowadzone we właściwy sposób.
Audyt wykazał, że są prowadzone z naruszeniem prawa, które miało pozwolić na manipulowanie wynikiem finansowym. I tylko w takich kategoriach go traktuję.
Przepisy nie dają mi żadnych możliwości odwołania prezesa. Jedyne, co mogłem zrobić, to nie udzielić mu absolutorium. Wszystko pozostaje w rękach rady nadzorczej TVP i KRRiT. W świetle
tego, co jest w audytach, Andrzej Urbański powinien sam podać się do dymisji. Ale to jego osobista decyzja. Ja nie mam takiej siły sprawczej, żeby wywierać jakąkolwiek presję.
Jeżeli dociera do mnie dokument ze spółki, z którego wynika, że doszło do naruszenia prawa, to moim obowiązkiem jest skierowanie sprawy do prokuratury. To w jej rękach są teraz losy tej
sprawy. Jaki będzie jej finał? Nie wiem. Zrobiłem to, czego wymaga ode mnie prawo.
"
Audyt był wykonany przez firmę, którą wybrał zarząd telewizji. W tym dokumencie czarno na białym widać, że niezgodnie z prawem zawiązywano rezerwy, czyli naruszono ustawę o rachunkowości.
A ustawa wyraźnie mówi, że ten kto tak robi, podlega karze. Ja nie mogłem takiej wiedzy schować do szuflady. Chciałbym, aby władze telewizji odtajniły ten audyt - wtedy wszyscy mogliby
zobaczyć, co się działo z pieniędzmi w TVP.
*Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa