Gościem czwartkowego posiedzenia parlamentarnego zespołu ochrony praworządności w Senacie był prezes NIK Marian Banaś.
Grodzki: Polska jest większa niż PiS
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki, otwierając posiedzenie zespołu mówił, że demontaż systemu wymiaru sprawiedliwości rozpoczął się w roku 2015. powiedział.
- mówił Grodzki.
Banaś: Stoję dzisiaj przed państwem jako prezes NIK...
Prezes NIK Marian Banaś mówił podczas posiedzenia zespołu, że "państwo prawo opiera się na organach zapisanych w konstytucji, a jednym z nich jest NIK". Izba, jak dodał, podlega tylko Sejmowi.
powiedział.
Przyznał, że spotykając się z parlamentarnym zespołem ds. praworządności, musi sformułować gorzkie słowa.
podkreślał Banaś.
Wyliczał w związku z tym czyny związane z: "niepodejmowaniem postępowań z zawiadomienia prezesa NIK, składanych na podstawie wystąpień pokontrolnych; z bezprawnym zachęcaniem posłów tymczasowo pozbawionych wolności do składania fałszywych zeznań na Mariana Banasia; bezprawnym przeszukaniem biura prezesa NIK, czyli osoby dysponującej immunitetem formalnym; ze złożeniem wniosku o uchylenie immunitetu prezesa NIK z rażącymi wadami formalnymi - wniosek ten zamiast prokuratora generalnego podpisała osoba nieuprawniona; z przekazaniem na żądanie Sejmu niekompletnych, wyselekcjonowanych akt postepowania w sprawie Mariana Banasia - na blisko 80 tomów akt Sejmowi udostępniono około 30".
- mówił Banaś.
apelował.
"Władza poza kontrolą"
Głos zabrał też szef senackiej komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niez.), były prezes NIK (2013-19) i były minister sprawiedliwości (2009-11).
Podkreślał, że w demokratycznym państwie prawa "nie może być tak, że jakakolwiek władza jest poza kontrolą innej formalnej władzy publicznej". - przekonywał. - mówił Kwiatkowski.
Zwracał uwagę, że w konstytucji jest mowa o niezależności NIK, ale zapisy konstytucyjne nie funkcjonują niejednokrotnie w praktyce.
- relacjonował senator. To jest, jak mówił, przejaw "systemowego naruszenia niezależności NIK".
Naruszona została też niezależność kontrolerów - przekonywał. - mówił Kwiatkowski.
podkreślał.
Kwiatkowski mówił też, że NIK nie ma uprawnień śledczych, bo "nikomu do głowy nie przyszło, także autorowi ustawy o NIK, śp. prezesowi Lechowi Kaczyńskiemu, że można nic nie robić z zawiadomieniami NIK i je dezawuować".
Tymczasem, jak dodał, w ostatnim czasie NIK złożyła kilkadziesiąt zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, ale prokuratura albo nie wszczyna, albo szybko umarza postępowanie. Jednak, zdaniem Kwiatkowskiego, jeśli zawiadomienia składa taka instytucja jak NIK, sprawdzenia - czy doszło do złamania prawa - powinien dokonywać sąd.
Pod koniec lipca Prokuratura Krajowa poinformowała, że prokurator generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK. Śledczy chcą postawić Banasiowi kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. W sierpniu wnioskiem prokuratury zajmowała się sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych. Posiedzenie zostało jednak przerwane; zgodnie z zapowiedziami ma być kontynuowane, gdy komisja otrzyma dostęp do akt sprawy.