"Jacek Rostowski nie ma kwalifikacji, żeby pełnić funkcji ministra finansów. Najwyższy czas, żeby wracał do Budapesztu" - powiedział w Radiu ZET Joachim Brudziński. To aluzja do przeszłości ministra finansów. W 1995 roku został profesorem mianowanym prywatnej uczelni (nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora)i dziekanem Wydziału Ekonomii na Central European University w Budapeszcie.

>>> Gilowska: Rząd nie mówi prawdy Polakom

Brudziński jest pewien swoich słów, bo ufa Zycie Gilowskiej. Była minister finansów w przeszłości polityk Platformy Obywatelskiej, wspiera PiS w kampanii do europarlamentu i recenzuje gospodarcze poczynania ekipy Donalda Tuska.

"Luka w finansach publicznych będzie taka, jakiej nikt się nie spodziewał" - ostrzegła Gilowska w wywiadzie dla "Polski". I wyliczyła, że w budżecie Polski w tym roku może zabraknąć "40, może nawet 80 mld złotych". Była wicepremier podkreśliła także, że ustawa budżetowa jest nierealistyczna od chwili jej uchwalenia.

Była też "osobista wycieczka" pod adresem ministra Jacka Rostowskiego. "W Polsce nigdy ministrem finansów w okresie powojennym nie była osoba, która nie miała stopnia naukowego z ekonomii, co najmniej doktoratu. Obecny minister, o ile się orientuję, nawet nie jest ekonomistą" - mówi. Podkreśla, że u niej Rostowski nie miałby szans zostać nawet wiceministrem.