Farfał zgłosił nową radę nadzorczą TVP do KRS-u w piątek. Poinformował o tym "Presserwis". Wcześniej szef TVP deklarował, że tego nie zrobi. Chodziło o wątpliwości członka KRRiT Lecha Haydukiewicza, kojarzonego z LPR, który uważał, że do wyboru nowej rady doszło z naruszeniem prawa.
>>>Znów nie udało się odwołać Farfała
Farfał podzielał jego stanowisko. Jednak mimo tych wątpliwości złożył wniosek w KRS i ogłosił nawet, że zwoła pierwsze posiedzenie rady nadzorczej. Taki obowiązek nakłada na niego statut spółki. - mówi Bogusław Szwedo, członek nowo powołanej rady.
>>>Szykuje się wielki bunt w TVP
Przeciwników Farfała niepokoi jedno. Prezes zapowiedział, że posiedzenie zwoła najpóźniej do połowy września. - zapowiada Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT. Jego zdaniem niewykluczone, że Farfał gra na zwłokę i ma wątpliwości, czy prezes TVP wypełni swoje zapowiedzi. "Poczekajmy. Nie sądzę, żeby prezes Farfał się poddawał" - mówi Kołodziejski.
W poniedziałek swojego przedstawiciela do rady ma wybrać minister skarbu Aleksander Grad. Ma do dyspozycji 51 nazwisk, które zgłosiły stowarzyszenia twórcze.
Jedną z pierwszych decyzji nowej rady będzie na pewno odwołanie obecnego zarządu. - mówi Szwedo.
Sam Farfał w rozmowie z PAP zapewnia, że nie jest przyspawany do stanowiska. "Czego się po mnie oczekuje? Że będę leżał krzyżem w swoim gabinecie? " - powiedział Farfał.
Na razie nowa rada nie spotkała się nawet na nieformalnym posiedzeniu. Nie wiadomo, kto zostanie jej przewodniczącym. W ośmioosobowym składzie jest równowaga.
Ruszyła za to karuzela nazwisk kandydatów na następcę Farfała. Media wymieniają Janusza Pietkiewicza (były dyrektor Teatru Wielkiego w Warszawie) i Wojciecha Pawlaka (byłego dyrektora TVP 2). - mówi Bogusław Szwedo.