Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd uspokaja, że kontroluje budżet

6 września 2009, 19:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd uspokaja, że kontroluje budżet
Inne
Najwyższy zakładany deficyt budżetowy w historii - 52,2 mld zł - swoją wysokością zaskoczył wszystkich. Według opozycji, oznacza to katastrofę finansów publicznych i klęskę polityki gospodarczej rządu. Eksperci przekonują jednak, że realny deficyt będzie niższy niż ten projektowany.

Odnosząc się do budżetowych planów rządu, prezydent Lech Kaczyński w sobotnich "Sygnałach dnia" powiedział, że niższe dochody to konsekwencja odejścia od koncepcji państwa twardego.

Dlaczego jedni mają płacić VAT, a inni się finansować z tego, że go nie płacą?" - pytał Lech Kaczyński.

Pośrednio z prezydentem zgadza się szef klubu PSL. . "Są jeszcze pewne możliwości w ściągalności podatków" - przyznaje.

>>>Wielka dziura budżetowa. Będzie rekord

Jego zdaniem już dziś wiadomo, że inflacja i wzrost PKB będą wyższe od założonych, a dodatkowo NBP wpłaci ok. 5 – 6 mld zł z zysku dzięki słabemu złotemu. Dlaczego więc minister tego nie zakłada? "Bo chce przyzwyczaić opinię publiczną do złego scenariusza, a w trakcie kampanii prezydenckiej Donalda Tuska pokazać, że dzięki jego rządowi jest dużo lepiej" - mówi Glapiński.

Według niego mamy do czynienia z budżetem wyborczym Donalda Tuska i rozdawnictwem publicznych pieniędzy.

"Nie opłaca się rządowi przedstawiać specjalnie zbyt wysokiego deficytu, bo to ma przełożenie na reakcję rynku, na rentowność polskich obligacji, więc koszty przedstawienia tak wysokiego deficytu są wysokie" - przekonuje (pełny zapis rozmowy obok).

projekt budżetu to kompromitacja rządu. Przypomina, że jeszcze niedawno premier Donald Tusk i minister Rostowski zapowiadali, że będą bronić niskiego deficytu. "Teraz Platforma funduje zadłużenie, które będą spłacać pokolenia" - mówi szef Sojuszu.

twierdzi, że nie rozumie zarzutów opozycji. I przypomina, że to PiS, SLD i obóz prezydencki domagały się od rządu zwiększania deficytu. "Tak, ale nie dopiero wtedy, gdy dochody i wydatki państwa zupełnie się rozejdą" - odpowiada mu Glapiński.

"Mieliśmy do wyboru właściwie dwie drogi: albo podniesienie wydatków, a obiecaliśmy Polakom, że podniesienia podatków nie będzie, albo zwiększenie deficytu" - mówił w sobotę w RMF FM. I zaznaczył: "Mając do wyboru zwiększenie podatku VAT o 4 proc., a zwiększenie deficytu, minister Rostowski wybrał zwiększenie deficytu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj